Nicki Pedersen dostał z Krakowa ciekawą ofertę
Rok temu wrócili na ligową mapę żużla, a teraz chcą wygrać rozgrywki Krajowej Ligi Żużlowej i piąć się w górę. Prezes klubu spotkał się na kolacji z 3-krotnym mistrzem świata, ale nikt nie wie, jaki jest efekt tych rozmów.
W innych klubach się śmieją, mówią, że to żart i nie wierzą w to, że pod Wawelem będą jeździć gwiazdy. Z informacji medialnych wynika, że klub z Krakowa już wydał ponad 600 tysięcy na kontrakty, a to nie koniec.
– Chyba nie wierzycie, że Nicki Pedersen naprawdę trafi do Krakowa. Tylko szopkę robią, a nic z tego nie wyjdzie – słyszymy od działacza jednego z klubów Krajowej Ligi Żużlowej, ale Speedway Kraków nie daje za wygraną. Kilka dni temu prezes klubu spotkał się z 3-krotnym mistrzem świata na kolacji. Od tego momentu zapadła głucha cisza.
Wiadomo, że Pedersen dostał z Krakowa ciekawą ofertę. Znalazł się sponsor, który jest gotów wyłożyć 250 tysięcy za podpis 3-krotnego mistrza świata pod rocznym kontraktem. Dodatkowo gwarantuje mu ciekawe stawki za punkt od 2,5 do 3,5 tysiąca złotych. Słynny Duńczyk przy bardzo dobrej jeździe mógłby zgarnąć nawet milion złotych.
Pedersen ma dylemat. Z jednej strony Kraków ma lotnisko i świetne połączenia z Danią. Poza tym kusi perspektywa jazdy w dużym mieście i fakt, że byłby tam gwiazdą pierwszej wielkości. Od jednej z osób powiązanych z klubem słyszmy jednak, że Pedersen trochę się boi. Najbardziej jazdy w KLŻ, gdzie tory nie są tak wygłaskane, jak w wyższych ligach.
Dlatego Nicki wciąż żyje nadzieją, że znajdzie się klub w pierwszej lidze, który go zatrudni. Kraków to jego as w rękawie, taka oferta na czarną godzinę. Działacze Speedway Kraków chcieliby jednak zmienić nastawienie Duńczyka, stąd pomysł z kolacją z prezesem klubu Mikołajem Frankiewiczem. W Krakowie widzą, co się dzieje. Zainteresowanie social mediami klubu wzrosło dwukrotnie, gdy pojawiła się informacja o rozmowach z Pedersenem.
Dla spragnionego wielkiego żużla Krakowa Pedersen mógłby być magnesem dla kibiców i takim pomostem do Metalkas 2 Ekstraligi. Bo choć klub dopiero co się odrodził (rok temu wrócił do ligowego żużla), teraz chce się bić o awans. Już zresztą dogadał kilku ciekawych zawodników. Niczego jednak oficjalnie nie ogłosił i to jest taka cisza, która niepokoi kibiców.
Z informacji medialnych wynika jednak, że jest naprawdę dobrze. Z seniorskiego składu, który był, zostaje Dawid Rempała. Do tego mają Marko Lewiszyn, Hubert Łęgowik, Stanisław Mielniczuk i najpewniej Nicolai Klindt. To jest naprawdę mocna piątka. Jakby do tego dołożyć Pedersena, to byłoby naprawdę solidny skład jak na realia Krajowej Ligi Żużlowej.
Transferowy rozmach Krakowa pokazuje, że plany awansu, to nie jest żart. I tu nie chodzi tylko o nazwiska, ale już wyłożone środki. Na podpisy wymienionej piątki ma pójść ponad 600 tysięcy. Klindt miałby dostać za podpis nawet ponad 170 tysięcy. Niewiele mniej miałoby trafić do kieszeni Rempały. 100 tysięcy miałby dostać Lewiszyn, nieco więcej Łęgowik. To są sumy, które w KLŻ robią wrażenie. Zresztą stawki punktowe też są ciekawe, sięgające 3,5 tysiąca złotych.
Źródło: sport.interia.pl
Udostępnij w social mediach:







