Niepewna pozycja sztabu szkoleniowego INNPRO ROW Rybnik

Po spadku INNPRO ROW Rybnik wymienił prawie cały seniorski skład. Z drużyny, która w 2025 jechała w PGE Ekstralidze, zostało raptem dwóch zawodników. Nie wiadomo co dalej z sztabem szkoleniowym, choć jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że przynajmniej tu nie będzie rewolucji. Trener młodzieży Antoni Skupień już złożył wypowiedzenie, ale to nie koniec.

 

Jesper Knudsen i Kacper Tkocz, tyle zostało ze składu ROW-u Rybnik po spadku z PGE Ekstraligi. A to nie koniec rewolucji w klubie. Szkoleniowiec młodzieży już złożył wypowiedzenie, a bardzo mocno jest zagrożona posada pierwszego trenera Piotra Żyto.

Obecny trener INNPRRO ROW Rybnik  ma kontrakt do końca grudnia i dotąd prezes Krzysztof Mrozek nie przeprowadził z nim żadnej rozmowy dotyczącej przedłużenia umowy. Wiemy z kolei, że działacz rozgląda się na rynku za nowym trenerem. Sondował Adriana Gomólskiego, mówi się też o Piotrze Świście, którym w tym roku uratował przed spadkiem Gezet Stal Gorzów.

W przypadku ROW-u to, że Żyto siedzi na gorącym stołku, a giełda nazwisk już ruszyła może jednak mocno, ale to bardzo mocno dziwić. Mimo spadku drużyny z Ekstraligi wydawało się, że trener ogarnia temat. Miał trudny do prowadzenia zespół z prawdziwą tykającą bombą w osobie Nickiego Pedersena. Miał nadwyżkę zawodników, co generowały konflikty. Na dokładkę, to nie był przesadnie mocny zespół. ROW 2025 został zbudowany z tego, co zostało na rynku. Liczono, że dwóch, trzech zawodników odpali i to wystarczy do utrzymania. Tak się jednak nie stało.

Czym zatem mógł się narazić trener Żyto? Jak się słucha prezesa Krzysztofa Mrozka, to można znaleźć dwa powody. Pierwszy dotyczy nadwyżki zawodników. Prezes Mrozek nie raz dawał do zrozumienia, że on na początku sezonu chciał rozwiązać temat oddając Gleba Czugunowa. Zostawił zawodnika, bo tego miał chcieć trener. Idąc dalej tym tokiem, można by domniemywać, że teraz prezes obarcza trenera winą o to, że nie rozwiązał największego problemu i w drużynie nie było atmosfery.

Kolejna sprawa, o której prezes lubi czasem powiedzieć, to temat odsunięcia Maksyma Drabika na dwa mecze. To zdarzenie miało zaboleć zawodnika do tego stopnia, że tym potem tłumaczył swoje odejście do Bayersystem GKM-u Grudziądz. Prezes Mrozek mówi, że za odsunięcie Drabika od składu odpowiadał nie kto inny, jak trener Żyto.

 

Źródło:  sport.interia.pl

 

 

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.