Grand Prix może wrócić do polskiego miasta

Abramczyk Polonia Bydgoszcz latami nie mogła doprosić się remontu trybuny na pierwszym łuku. Teraz wszystko na to wskazuje, że po zakończeniu najbliższego sezonu ruszą wyczekiwane prace. Nie chodzi bowiem tylko o poprawienie komfortu oglądania zawodów kibicom.

 

– Mamy szanse na Grand Prix przy wybudowanej nowej trybunie – zapewnia prezes Jerzy Kanclerz dla Metropolii Bydgoskiej. Powrót Bydgoszczy na mapę światowego żużla niósłby za sobą dodatkowe wpływy do budżetu.

Kiedy cykl Grand Prix na żużlu dopiero raczkował, Bydgoszcz była jedną z pierwszych polskich lokalizacji, zaraz po Wrocławiu. To właśnie tam Tomasz Gollob walczył o medale mistrzostw świata, pokonując swoich rywali niemalże jedną ręką.

Był taki okres, kiedy przeciwnicy nie potrafili znaleźć sposobu na Golloba, gdy chodzi o bydgoskie rundy GP. Turnieje na stadionie, gdzie swoje mecze rozgrywa miejscowa Polonia, wzbudzały ogromne zainteresowanie. Tamte czasy to już jednak przeszłość. Ostatnie zawody z gatunku indywidualnych mistrzostw świata odbyły się tam w 2014 roku.

Od tamtej pory Bydgoszcz stopniowo wycofywała się z mapy światowego żużla. W ostatnich latach udało się nieco nawiązać do tamtych lat, organizując chociażby rundy mistrzostw Europy i budując skład z aspiracjami na awans do PGE Ekstraligi. Ten wydaje się w tym roku być już na wyciągnięcie ręki. Do pełni szczęścia prezesowi klubu brakuje jeszcze jednego.

Chodzi właśnie o powrót Grand Prix. Na razie warunek jest jasny. Musi zostać przeprowadzony remont stadionu. Polonia latami nie mogła się doprosić modernizacji trybuny na pierwszym łuku. Jerzy Kanclerz zwracał się nawet do ówczesnego ministra sportu, Sławomira Nitrasa. Dotychczas żadne prace nie ruszyły, ale wszystko wskazuje na to, że rozpoczną się one po zakończeniu tego sezonu.

– Życzyłbym sobie, by rundy Speedway Grand Prix odbywały się w Bydgoszczy. Władze Ekstraligi i światowej federacji postrzegają nas jako mekkę żużla. Mamy szanse na Grand Prix przy wybudowanej nowej trybunie na pierwszym łuku. Dzisiaj nie ma na to szans – tłumaczył Kanclerz podczas środowego posiedzenia miejskiej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki w Bydgoszczy.

W Polsce za prawa do organizacji turnieju Grand Prix płacą urzędy miejskie. Dla nich jest to doskonała reklama miasta, a dla klubu, jak i lokalnych przedsiębiorstw szansa na dodatkowe wpływy do budżetu. Powrót GP do Bydgoszczy nie będzie jednak wcale łatwy. Promotor z reguły stawia na trzy polskie lokalizacje. Są nimi Warszawa, Toruń i Wrocław. Teraz debiutuje Łódź, bo na PGE Narodowym odbędzie się Puchar Świata. Poza tym chrapkę na GP mają także w Lublinie i także w tym celu będzie trwać remont.

 

Źródło:  Metropolita  Bydgoska

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.