Informacje odnośnie nowych kontraktów Unii Tarnów
Unia Tarnów zakończyła sezon 2025 z długiem sięgającym 2 miliony złotych. Na razie klub nie dostał licencji na starty na 2026, ale działacze zapewniają, że do końca stycznia uporają się z finansowym problemem. Mówią tak, choć tylko Mateuszowi Szczepaniakowi wciąż zalegają blisko pół miliona złotych. Optymizm jednak jest. Najlepszy dowód to kontrakty z nowymi zawodnikami. Liczby robią wrażenie.
Uwagę zwraca zwłaszcza gaża dla Wiktora Trofimowa, który miał niecodzienną ofertę z Gezet Stali Gorzów.
Unia Tarnów wciąż walczy o licencję na starty w 2026, ale kontrakty z nowymi zawodnikami są już podpisane. Skład jest gotowy, a drużyna czeka już tylko na zielone światło. Uwagę zwraca to, że to nie jest tani zespół.
Liderem listy płac w Unii jest Wiktor Trofimow. Polaka chciała ekstraligowa Gezet Stal Gorzów. Oferowała mu 10 tysięcy złotych za każdy mecz. Przy 20 spotkaniach Trofimow zarobiłby 200 tysięcy złotych, czyli bardzo dużo. Na dokładkę nie musiałby się za wiele napracować. Stal chciała mieć Trofimowa wyłącznie ze względów taktycznych. Miał być, żeby wypełnić limit krajowych zawodników w składzie. Jednak jego rola w spotkaniu miała się ograniczyć do wyjścia na prezentację, która trwa 15 minut. Potem Trofimow mógł sobie spokojnie usiąść na trybunach, obejrzeć mecz i pojechać do domu.
W Unii aż tak dobrze nie będzie miał, ale zważywszy na to, że drużyna ma jechać w Krajowej Lidze Żużlowej, czyli dwie klasy rozgrywkowe niżej niż Stal, to gaża Trofimowa robi wrażenie. Za podpis ma dostać prawie 100 tysięcy i około 2 tysięcy za każdy punkt. Przy 100 punktach zarobi 200 tysięcy na torze, a dodając kwotę za podpis, wyjdzie 300 tysięcy, czyli sporo, jak na żużlowca, który w 2025 nie miał pracy.
Borykająca się z problemami finansowymi Unia wydała w sumie ponad 300 tysięcy na podpisy nowych kontraktów. Zawodnicy z kadry na 2026 mają też całkiem niezłe stawki za punkty. Unia będzie musiała zebrać i zabezpieczyć około miliona złotych na wypłatę premii, żeby mieć pewność, że nie skończy kolejnego sezonu na minusie. Jednak po kolei.
Zacznijmy od kwot za podpis. Trofimow ma najwięcej, ale pozostali też nie mają co narzekać. Najniższa stawka wynosi 50 tysięcy, a pozostałe oscylują między 60 a 70 tysięcy. Tyle dostają Kyle Howarth, Matic Ivacić i Kacper Grzelak. Najmniej ma Bartosz Nowak, który rok temu był juniorem Abramczyk Polonii Bydgoszcz, a teraz będzie próbował swoich sił, jako zawodnik U24.
Jeśli chodzi o punkty, to zawodnicy Unii będą wynagradzani w widełkach od 1,5 do 2 tysięcy. Tu też jedynką na liście jest Trofimow, ale wymienieni wyżej żużlowcy też mogą liczyć średnio na 1,7 tysiąca złotych za punkt. Grzelak ma dodatkowo zwrot za dojazd na każde spotkanie. Dodajmy, że najgorsze warunki finansowe mają juniorzy, którzy za każdy zdobyty punkt mają kasować nie więcej niż tysiąc złotych. Za podpis pieniędzy nie dostaną, bo ich umowy mają charakter amatorski.
Warto dodać, ze Fraser Bowes, który związał się z Unią w grudniowym oknie transferowym ma na razie „kontrakt warszawski”, czyli nie ma określonej stawki za podpis i punkt. Niewykluczone, że to się zmieni. Być może Bowes zdecyduje się na, to kiedy Unia upora się z długami i będzie już pewne, że jedzie w lidze w 2026.
Źródło: sport.interia.pl








