18 września 2021

Młodzieżowa formacja Motoru Lublin liczy ośmiu zawodników, a Jan Rachubik jest jej najmłodszym reprezentantem. Zawodnik chciałby zadebiutować w PGE Ekstralidze, choćby pod ósemką, ale zdaje sobie sprawę, że nawet i do tego, to droga jeszcze daleka.

W październiku 2018 roku w Rzeszowie młodzian z Lublina pozytywnie przebrnął przez pierwszy w swoim życiu egzamin na licencję żużlową. Wówczas to, wraz z Mateuszem Paniczem, Kacprem Grzelakiem i Jakubem Krawczykiem zdobył uprawnienia do ścigania w klasie 250cc. Niespełna dwa lata później – 30 lipca 2020 roku na toruńskiej Motoarenie im. Mariana Rose zdał z kolei egzamin na „pięćsetce”. Tego samego dnia swoje licencje uzyskali również m.in. Wiktor Przyjemski, Damian Ratajczak oraz Krzysztof Lewandowski.

Pierwsze szlify w rozgrywkach młodzieżowych Rachubikowi udało się już zebrać, a sezon 2021 będzie dla niego pierwszym pełnym rokiem startów na żużlu.

Konrad Cinkowski (twojportalzuzlowy.pl): W twojej rodzinie nie ma żużlowych tradycji, a ty sam rozpoczynałeś przygodę ze sportem motorowym od motocrossu. Skąd więc pojawił się pomysł na to, aby przesiąść się na żużlówkę?
Jan Rachubik: Motocykle to moja pasja, a w Lublinie żużel to bardzo popularny sport, więc chciałem spróbować swoich sił w tej dyscyplinie.

– Trudno było przekonać do tego rodziców, czy fakt, że już jeździłeś na innym motocyklu, nieco ułatwił zadanie?
– Myślę, że nie. Jak udało się przekonać rodziców do motocrossu, to i z żużlem nie było już problemów.

– Rozpocząłeś starty od klasy 250cc. Twoim zdaniem to dobry etap żużlowej szkółki?
– Oczywiście. Starty w klasie 250cc pozwoliło mi nabrać doświadczenia i poznać wiele torów w Polsce. To dobry etap rozpoczęcia przygody z żużlem.

– A przejście z 250cc na pięćsetkę było w jakimś stopniu trudne? Czy kwestia tylko większej mocy motocykla?
– Dla mnie przejście na „pięćsetki” nie było trudne, a nawet… lepsze. Motocykl o pojemności 500cc ma większą pomoc, dzięki czemu łatwiej jest wyłamać motocykl w wirażu.

– Masz już za sobą kilkanaście występów z licencją „Ż”. Jak podsumowałbyś w kilku zdaniach sezon 2020 w swoim wykonaniu?
– Na pewno był to sezon trudny i dziwny. Pandemia koronawirusa wpłynęła na cały sezon, powodując jego późny start, treningi rozpoczęliśmy dopiero z końcem czerwca, przez co pod koniec sezonu tak naprawdę skumulowały się zawody juniorskie. Mój pierwszy występ po licencji „Ż” odbył się w Tarnowie, a była to runda Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów. Chociaż nie wygrałem żadnego biegu, to jednak zebrałem pierwsze szlify w roli zawodnika, a na moim koncie zapisano sześć punktów.

– Jesteś u progu swojej kariery, więc na pewno czeka cię jeszcze wiele pracy. Czy któryś element szczególnie sprawia ci kłopot i to nad nim najciężej pracujesz?
– Wiele elementów sprawia trudność. Jednak kluczowym elementem dla zawodnika jest poprawne wyjście spod taśmy oraz jazda po trasie. Na treningach skupiam się właśnie na tych dwóch elementach.

– Poznałeś też już kilka torów. Któryś, poza Lublinem polubiłeś?
– Najbardziej ten w Toruniu. Bardzo dobrze mi się na nim jeździ, bo ma szerokie łuki oraz krótkie proste.

– A jest taki tor, który chciałbyś odwiedzić raz jeszcze, bo np. podczas swojego debiutu na nim kompletnie nie wiedziałeś, jak sobie na nim radzić?
– Największe problemy z dopasowaniem i płynną jazdą sprawiał mi tor w Gorzowie Wielkopolskim. Owal ten charakteryzuje się ostrymi łukami o różnych promieniach. Jest to wymagający tor, na którym chętnie bym potrenował, aby przyswoić sobie jego kąty.

– 21 czerwca osiągniesz wiek pozwalający na starty w rozgrywkach ligowych. Patrząc na zestawienie Motoru, to przebić się do ósemki meczowej będzie piekielnie ciężko.
– Poza mną jest jeszcze kilku innych juniorów walczących o „ósemkę” w składzie. Będę się bardzo starał, abym to ja się znalazł w tym pierwszym składzie, ale jak na razie, to skupiam się na rozgrywkach młodzieżowych, by zbierać kolejne cenne doświadczenie. Co przyniesie przyszłość, to zobaczymy.

– W rozgrywkach młodzieżowych trener też ma w kim wybierać. Rozmawiałeś już z Maciejem Kuciapą o swojej roli i planach na juniorską formację w tym roku?
– Faktycznie, w naszym zespole jest kilku młodych i obiecujących zawodników. Trener bacznie nam się przygląda na treningach i tylko najlepszym powierzy start w młodzieżówkach. Moja dobra postawa na pewno zaowocuje występami w formacji do lat 21.

– Jak wygląda u Ciebie kwestia sprzętowa oraz czy masz już pierwszych sponsorów?
– Bardzo dobrze. Finansowo wspierają mnie głównie rodzice, ale mam też paru prywatnych sponsorów, którzy bardzo mi pomagają i wspierają w tym, co robię. Żużel to bardzo kosztowy sport i bez dodatkowego wsparcia, nie byłoby możliwe uprawianie ten dyscypliny.

– Twoim zdaniem treningi u boku tak doświadczonych zawodników, jakich to ma Motor mogą dać pozytywny skutek, czy raczej jesteś typem zawodnika, któremu obserwacja niewiele daje, a liczy się tylko tor i samodzielna jazda?
– Na pewno dają lepszy efekt, niż jazda samemu. Można się wtedy przypatrzeć np. na to, jakie obierają ścieżki oraz jak dostosowują sprzęt do zmieniającego się toru.

– A Motor Lublin jest w stanie awansować do play-off?
– Jest w stanie nie tylko awansować do play-off, ale również skutecznie powalczyć o medale.

– Dziękuję za rozmowę. Chciałbyś coś dodać na koniec?
– Również dziękuję i pozdrawiam.

POLECANE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments