KLŻ może kolejny sezon nie posiadać transmisji w telewizji
Wszystko wskazuje na to, że Krajowa Liga Żużlowa, a więc trzeci poziom żużla w naszym kraju ponownie będzie bez transmisji telewizyjnych. Niektórzy prezesi klubów się jednak cieszą, bo stoją na stanowisku, że transmisje zabierają kibiców ze stadionów.
— KLŻ ma wielki potencjał. Brak jej w telewizji, to gigantycznie nieporozumienie i powolne jej umieranie. Nie wolno do tego dopuścić. Jest też wyjście, aby zadowolić prezesów — uważa Zbigniew Fiałkowski, były wiceszef GKSŻ.
KLŻ, a więc trzeci poziom ligowy żużla, którego mistrz awansuje do Metalkas 2. Ekstraligi będzie wciąż bez telewizyjnych transmisji.
Ostatni raz ligę pokazywał Canal+, a było to w 2024 roku. — GKSŻ powinna zrobić wszystko, aby KLŻ była transmitowana w telewizji — uważa Fiałkowski. — Przede wszystkim liga ma naprawdę ogromny potencjał. Za moich czasów, gdy była w Canal+ nikt nie narzekał na słupki oglądalności. Wręcz przeciwnie — dodał.
Gdzie zatem tkwi klucz, aby KLŻ była transmitowana na małym ekranie? — Trzeba do tego przekonać kluby i telewizję — podkreśla Fiałkowski. — Telewizji zaproponować odpowiedni produkt. Po prostu iść do niej z gotowym projektem, pakietem. Przede wszystkim skupić się na dwóch meczach każdej drużyny z własnego toru w rundzie zasadniczej. Są jeszcze inne rozwiązania, które usprawnią cały schemat pokazywania meczów o których jednak nie będę mówił. Naprawdę idzie to logicznie i sensownie zaplanować, aby wszyscy, a więc i telewizja i kluby były zadowolone. Kluby mówią, że telewizja zabiera kibiców ze stadionów, dlatego według mnie, dwa mecze z każdego toru w rundzie zasadniczej, to optymalna liczba i nikt by nie narzekał, a o rozgrywkach ponownie byłoby głośno — dodaje.
Za czasów Zbigniewa Fiałkowskiego, gdy ten był wiceszefem GKSŻ, ta zarządzała także drugim poziomem rozgrywkowym. Obecnie do GKSŻ należy tylko trzeci (KLŻ). — Wtedy mówiono, że ówczesna I liga to za wysokie progi, aby była w telewizji. Przecieraliśmy jednak szlaki i walczyliśmy. Dzisiaj nikt już sobie nie wyobraża I ligi, a więc obecnej 2. Ekstraligi bez telewizji. A brak telewizji dla ligi, to wyrok. Jeżeli drugi rok z rzędu, a więc w 2026, KLŻ nie będzie w telewizji, to gdzieś się to wszystko zatraci — powiedział Fiałkowski.
W tym roku jest szansa, że w KLŻ wystartuje aż osiem drużyn. Ważą się losy Unii Tarnów.
Źródło: Przegląd Sportowy Onet
Udostępnij w social mediach:







