Marko Lewiszyn czeka na polskie obywatelstwo
Przepisy licencyjne to coś, co grzeje fanów, bo czasami wystarczy rok, a ulubiony zawodnik wystąpi pod inną flagą. Polski żużel widział już wiele naturalizacji, a teraz do gry wchodzi kolejne znane nazwisko. Marko Lewiszyn, ukraiński zawodnik, który od lat związany jest z naszymi ligami, postanowił postawić sprawę jasno. Wniosek o polskie obywatelstwo został złożony, procedury spełnione.
Lewiszyn to postać doskonale znana kibicom na wschodzie kraju – ścigał się w Krośnie, Tarnowie, a teraz zakotwiczył w „drugiej stolicy Polski”, czyli w Krakowie. Okazuje się jednak, że jego związek z Polską ma wejść na wyższy, urzędowy poziom. Zawodnik Speedway Kraków nie zamierza dłużej ukrywać swoich intencji.
W rozmowie z „Tygodnikiem Żużlowym” Ukrainiec przyznaje wprost: machina ruszyła. Nie ma tu mowy o plotkach, są twarde fakty i złożone dokumenty.
– To żadna tajemnica, że złożyłem wniosek. Reszta już ode mnie nie zależy. Ja spełniłem wszystkie procedury i cierpliwie czekam – wyznaje szczerze Lewiszyn.
Dla zawodnika to czas nerwowego wyczekiwania. Zrobił wszystko, co mógł, teraz piłeczka leży po stronie polskich władz. – Myślę, że to kwestia czasu, ale nie mam na to wpływu – dodaje.
Uzyskanie polskiego paszportu otworzyłoby Marko Lewiszynowi drogę do zdobycia krajowej licencji „Ż”. To z kolei gigantyczny atut taktyczny dla jego nowego klubu, Speedway Kraków. Mimo to, zawodnik uspokaja, jego lojalność wobec klubu nie zależy od koloru paszportu.
– Na pewno w sezonie 2026 będę reprezentował barwy Speedway Kraków, niezależnie od tego co się wydarzy – deklaruje zawodnik.
– Jak będzie obywatelstwo, wtedy będę zajmował się egzaminem licencyjnym i innymi sprawami. Na dzisiaj nie ma co gdybać i dywagować. Ważniejsze jest dla mnie przygotowanie do sezonu – ucina spekulacje Marko Lewiszyn.
Źródło: Tygodnik Żużlowy








