Mateusz Cierniak zebrał nowe doświadczenia podczas obozu w Hiszpanii

Orlen Oil Motor Lublin postawił na nowość podczas obozu w Hiszpanii. Zawodnicy pojawili się na torze wyścigowym i przez 9 godzin intensywnie trenowali przy dużych prędkość. Początkowo sceptycznie nastawiony Mateusz Cierniak był ostatecznie zachwycony nowym doświadczeniem.

 

Drużynowi Wicemistrzowie Polski postawili w tym roku na intensywne przygotowania. Poza wieloma kilometrami na rowerach pojawili się również na torze wyścigowym, gdzie dla większości zawodników była to nowość. Mateusz Cierniak nie ukrywa, że początkowo obawiał się tego pomysłu.

– Początkowo byłem sceptyczny. Przyznam nawet, że mocno sceptyczny. Ciężko było mi podzielać wielki entuzjazm kolegów z zespołu, bo nie miałem wcześniej żadnego doświadczenia na tego typu motocyklu. Więcej – ja nigdy w życiu nie wyjechałem motorem na ulicę! Jeździłem tylko na żużlu i motocrossie. Miało to być dla mnie kompletnie nowe doświadczenie i nie wiedziałem, czego się spodziewać. Dość długo nie byłem nawet pewien, czy to naprawdę się wydarzy, bo pomysł brzmiał dość abstrakcyjnie. Dopiero w grudniu, kiedy musieliśmy podać wymiary do przygotowywanych kombinezonów, uświadomiłem sobie, że to poważna sprawa – przyznał w rozmowie z redbull.com.

Gdy jednak przyszedł czas by ruszyć na tor, to nastawienie zawodnika się całkowicie zmieniło. Osiągnął on nawet prędkość 278 km/h, co dało zupełnie inne odczucia niż jazda na żużlu.

– Nie przesadzę, jak powiem, że mój entuzjazm błyskawicznie sięgnął zenitu! To było nieprawdopodobne, ekscytujące i mega budujące. Czysta euforia, serio. Szczególnie na początku, gdy wszystko było nowe, każdy ruch na motocyklu powodował określone skutki, każda zmiana pozycji dawała wymierne rezultaty i każde kolejne okrążenie wychodziło po prostu lepiej. Niesamowite uczucie! Jeżdżę motocyklami praktycznie całe życie, ale nie sądziłem, że to może wywołać aż takie wrażenia. Szybko okazało się, że te prędkości, choć robią naprawdę ogromne wrażenie, nie powstrzymują przed chęcią dodawania gazu. Coś, co chwilę wcześniej mogło przerażać, za moment dodawało kopa. To zamiłowanie do szybkości chyba siedzi w człowieku, bo obawy momentalnie minęły. Na torze żużlowym zbliżamy się do 100 km/h, a tutaj przy takiej prędkości wydaje ci się, że stoisz w miejscu. Te motocykle naprawdę budzą respekt – powiedział Mateusz Cierniak.

Zawodnik U24 nie ukrywa, że dzięki tej aktywność zebrał nowe doświadczenia. Nie miałby takich możliwości, będąc w innym klubie, a sama obecność na torze wyścigowym pozwoliła drużynie się zintegrować i wymienić uwagami.

– Na pewno bardzo ciekawe doświadczenie, którego pewnie bym nie zdobył, gdybym nie był zawodnikiem Orlen Oil Motoru Lublin. A na pewno nie tej zimy. Myślę, że dla wszystkich to było bardzo duże przeżycie. Ścigamy się na żużlu, spędzamy wspólnie czas na zgrupowaniach rowerowych albo w górach, ale czegoś takiego jeszcze nie było. To pozwoliło się dodatkowo zintegrować, bo rozmowy momentalnie przeszły na inny temat i musiały być szczere. Wymienialiśmy się uwagami po każdej sesji, podpowiadaliśmy sobie, później także rywalizowaliśmy, ale to wszystko miało wyjątkowy, bardzo koleżeński klimat. Fajnie było zmierzyć się z nowym wyzwaniem. Ja uwielbiam szybkość i adrenalinę, więc temat podpasował mi idealnie – przyznał Mateusz Cierniak.

 

Źródło:  Redbull.com

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.