Mateusz Szczepaniak liczy na przywrócenie sportowej normalności
Mateusz Szczepaniak został nowym zawodnikiem Texom Stali Rzeszów. Wierzy, że angaż na Podkarpaciu przywróci mu sportową normalność. I przede wszystkim stabilność finansową.
Mateusz Szczepaniak w minionym sezonie był zawodnikiem Unii Tarnów, która cały czas walczy o swoją przyszłość. Nie jest tajemnicą, że klub wciąż ma zaległości wobec wielu osób – także zawodników. Żużlowiec czeka, co czas przyniesie, choć z tyłu głowy ma z pewnością wydarzenia sprzed kilku lat, kiedy to nie odzyskał pieniędzy w Krakowie.
– Jeśli miałbym wyliczać teraz kluby, które w przeszłości się ze mną nie rozliczyły, to musielibyśmy trochę dłużej porozmawiać. Bo nie chodzi tylko o poprzedni podmiot z Krakowa. Niestety, było więcej takich przypadków – wyznał Szczepaniak w rozmowie z „Tygodnikiem Żużlowym”.
– Gdybym to wszystko zsumował, to trochę pieniędzy by się uzbierało. Mam nadzieję, że Unia się pozbiera, utrzyma licencję nadzorowaną i dla każdej ze stron ta historia dobrze się zakończy – dodał.
Nie brakuje głosów, że zawodnicy sami są sobie winni tej sytuacji, bowiem o problemach Unii mówiło się już dwanaście miesięcy wcześniej, a mimo wszystko ci zdecydowali się na to, by podpisać tam kontrakt.
Szczepaniak zauważył, że wolał zrobić tak, aniżeli związać się z kimś kontraktem warszawskim i żyć w niepewności. – Taka była moja decyzja. Pod względem sportowym źle na transferze do Unii nie wyszedłem – zakończył Mateusz Sczepaniak.
Źródło: Tygodnik Żużlowy
Udostępnij w social mediach:







