Menedżer Texom Stali Rzeszów zlożył wypowiedzenie
Zmian w Texom Stali Rzeszów nie ma końca. Wygląda na to, że w najbliższym czasie z klubem pożegna się Paweł Piskorz. Menedżer w ostatnich dniach złożył wypowiedzenie i po przestawieniu swoich oczekiwań czeka na odpowiedź zarządu.
Na ten moment wciąż Paweł Piskorz pełni swoją funkcję.Zmiana prezesa, prawie całego składu i najprawdopodobniej menedżera. Drużyna Texom Stali Rzeszów w sezonie 2026 będzie zupełnie inna niż w 2025. Tuż przed zbliżającymi się rozgrywkami, wypowiedzenie złożył Paweł Piskorz. Dla zawodników musi to być szok. To menedżer zbudował zespół.
Za prowadzenie drużyny w zmaganiach Metalkas 2. Ekstraligi ma teraz odpowiadać Krzysztof Kasprzak, który we wtorek został oficjalnie ogłoszony dyrektorem sportowym. Rola i decyzyjność Piskorza w ten sposób miały zostać w dużym stopniu ograniczone. Wypowiedzenie musi mieć z tym związek. W końcu to menedżer w ostatnich latach decydował o wielu kwestiach, m.in. o taktyce. W nowym rozdaniu miało to wyglądać już inaczej.
Umowa Pawwła Piskorza z rzeszowskim klubem jest ważna do 2027 roku. Pod koniec ubiegłego sezonu otwarcie przyznał, że odejdzie z klubu wraz z końcem rozgrywek. W pewnym momencie nowe władze Texom Stali Rzeszów przekonały go do zmiany zdania i poprosiły o budowę drużyny. Wkroczył do gry późno, ale zdołał ściągnąć takich zawodników jak Oskar Fajfer, Rasmus Jensen, Andreas Lyager czy Mateusz Szczepaniak. Był to spory sukces.
W Rzeszowie Paweł Piskorz często musiał mierzyć się z krytyką, jednak pod względem sportowym jego praca się broniła. W 2023 roku poprowadził drużynę do wygrania Krajowej Ligi Żużlowej. Po awansie najpierw utrzymał się na zapleczu PGE Ekstraligi, a w drugim sezonie wywalczył miejsce w play-off. Krok po kroku rzeszowianie notowali sportowy awans.
Jego notowania w rzeszowskim klubie dodatkowo spadły w ostatnich tygodniach, gdy dwa razy stał się bohaterem filmików na portalu „Bandyci drogowi”.
Na jednym menedżer Stali, po wymuszeniu pierwszeństwa miał zawrócić na przejściu dla pieszych i dogonić osobę nagrywającą filmik, następnie zajechać jej drogę i skierować kilka obraźliwych słów. Na drugim podczas jazdy korzystał z telefonu. W Polsce takie zachowanie jest niezgodne z przepisami drogowymi i grozi surowym mandatem w wysokości 500 złotych i 12 punktów karnych.
Źródło: Przegląd Sportowy
Udostępnij w social mediach:







