OK Kolejarz Opole po pierwszych treningach

OK Kolejarz Opole w poprzedni weekend wyjechał na tor. – Zawodnicy odpalili motory i trochę pojeździli w lewo . Było widać, że są głodni jazdy. Udało się im pokonać dosyć dużo okrążeń – mówi  w wywiadzie menedżer i dyrektor opolskiego klubu Jarosław Dymek.

 

Źużlowcy OK Kolejarza Opole znów pojawią się na domowym obiekcie, a w weekend dojdzie do dwumeczu sparingowego z Innpro ROW-em Rybnik.

POLSKIZUZEL.PL: W poprzednią sobotę i niedzielę wyjechaliście na tor w Opolu. Jak wrażenia po dwóch pierwszych treningach?

Jarosław Dymek, menedżer i dyrektor OK Kolejarza Opole: Zawodnicy odpalili motory i trochę pojeździli w lewo (śmiech). Było widać, że są głodni jazdy. Udało się im pokonać dosyć dużo okrążeń. Dla części drużyny były to pierwsze treningi, ale niektórzy już wcześniej mieli okazję trochę pojeździć na różnych torach na świecie. Podsumowując: jesteśmy zadowoleni z tych treningów. Dzisiaj i jutro kolejne sesje treningowe. Staramy się korzystać z pogody umożliwiającej jazdę.

Jak spisywał się tor?

– Bardzo dobrze. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim ludziom, którzy przyczynili się do jego przygotowania. Patrząc na porę roku, i to jaka była w tym roku zima, to spisywał się ekstra. Był bardzo chwalony przez zawodników. Nie pojawiały się żadne olbrzymie pułapki, zdarzały się tylko, nazwijmy to, cięższe miejsca i to tylko okazyjnie. Nie sprawiały jednak żadnych problemów. Oby tak dalej.

Vaclava Milika nie było w sobotę, ale przyjechał już w niedzielę?

– Miał pewne problemy zdrowotne, ale wcześniej uprzedził nas o swojej nieobecności. Na sobotę nie był gotowy, jednak było na tyle OK, że na niedzielny trening już dojechał. Dzisiaj dołącza jeszcze Jonas Jeppesen, zatem będziemy jeździć w większym gronie. Dalej będą u nas goście, którzy wiedzą, że tor jest przygotowany. Dzwonią i pytają o możliwość treningu w Opolu. My nie stwarzamy przeszkód, tylko chętnie pozwalamy korzystać z nawierzchni.

Kto przyjechał z zewnątrz?

– Na przykład był Mateusz Cierniak, w sobotę był Rasmus Jensen, pojawił się też Anders Rowe. Zawodnicy sami dzwonią i pytają.

W weekend czekają was sparingi z Innpro ROW-em Rybnik.

– Wszystko jest pod kontrolą, mamy do dyspozycji pełen skład. Bardzo się cieszę z tego, że udało nam się dogadać z Robertem Mikołajczakiem odnośnie organizacji tych meczów sparingowych. ROW to zeszłoroczny ekstraligowiec, klasowa drużyna, a wiemy, że w KLŻ o sparingi z tak uznanym przeciwnikiem nie jest wcale tak łatwo.

Na jednym z treningów upadł Dastin Łukaszczyk. Co z jego stanem zdrowia?

– Niestety upadek Dastina był jedynym minusem naszych dotychczasowych treningów. Zawodnik nie opanował motocykla, przewrócił się i czeka go troszeczkę przerwy. Miejmy nadzieję, że szybko do nas wróci i będzie cieszyć nas swoją jazdą.

Jest poobijany?

– To lekka kontuzja, ale wydaje mi się, że szybko dojdzie do siebie.

Poprzedni sezon oddzieliliście grubą kreską?

– Tylko i wyłącznie skupiamy się na sezonie 2026. Staramy się dbać o zawodników, jak tylko jesteśmy w stanie. Chodzi m.in. o liczbę treningów. Do tej pory bywało z tym różnie, ale teraz jest sporo jazdy. Do ligi jeszcze trzy tygodnie, więc chłopcy zdążą się najeździć. Wyścig zbrojeń nie do końca ma sens, może jeszcze w PGE Ekstralidze, gdzie niektórzy zawodnicy muszą sprawdzić kilkanaście silników. W naszym przypadku chodzi o solidne przygotowanie się do pierwszych meczów i spokojną jazdę.

Patrick Hansen ostatnio powiedział mi, że OK Kolejarz Opole ma na tyle mocny skład nie po to, by spokojnie sobie jeździć w środku tabeli.

– I Patrick dobrze powiedział. Chłopak trochę zna się na żużlu. Naszym celem przede wszystkim jest skuteczna jazda oraz wygrywanie meczów. Zobaczymy, co nam to przyniesie i jaki wynik osiągniemy. W żadnym wypadku nie pompujemy balonika. Wiemy jednak, że mamy dobry skład. Nie budowaliśmy go po to, żeby plątać się w połowie czy w dole tabeli.

Według doniesień medialnych Krajowa Liga Żużlowa może finalnie liczyć siedem zespołów.

– Jeśli potwierdzi się, że Unia Tarnów nie wystartuje, to mogę jedynie powiedzieć wielka szkoda Będzie powtórka z rozrywki, bo już w zeszłym sezonie KLŻ wystartowało siedem drużyn i w każdej kolejce jedna pauzowała. Wielka szkoda, bo Unia jest zasłużonym ośrodkiem sportu żużlowego w Polsce. Musimy jednak patrzeć na swoje podwórko. Szkoda Unii, ale skupiamy się na sobie.

 

Źródło:  Polskizuzel

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.