PGE Ekstraliga ogłosiła limity finansowe
Od przyszłego roku kluby będą mogły wydawać na kontrakty zawodników zaledwie 65-70 procent swoich przychodów. Wydatki będą estymowane przed sezonem, a w przypadku zagrożenia przekroczenia limitu, żużlowcy nie będą zatwierdzani do rozgrywek.
Mowa o naprawdę rewolucyjnym rozwiązaniu, które może znacząco utrudnić niektórym klubom budowanie składów w kolejnym sezonie. Gdyby system obowiązywał w zeszłym roku do rozgrywek nie zostaliby zatwierdzeni Martin Vaculik , Anders Thomsen, ale także Jason Doyle, Piotr Pawlicki i połowa składu Unii Tarnów. W każdym z tych przypadków musiałoby dojść do radykalnej renegocjacji umów, a być może nawet do rozstania z zawodnikami jeszcze przed startem rozgrywek.
– Przypadki problemów finansowych Gezet Stali Gorzów, Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, Unii Tarnów pokazały, że potrzebujemy systemowego zabezpieczenia i możliwości szybszego reagowania. Niedługo wprowadzimy regulamin stabilności finansowej, który uniemożliwi klubom zaciąganie zobowiązań ponad miarę, na podstawie własnego optymizmu – ogłasza wiceprezes PGE Ekstraligi, Ryszard Kowalski.
Od sezonu 2027 zatwierdzanie zawodników do rozgrywek PGE Ekstraligi i Metalkas 2. Ekstraligi już nie będzie czystą formalnością. Władze ligi będą szczegółowo badały budżety każdego z klubów, a gdy będą wątpliwości, czy klub stać na kontrakt, zawodnik nie będzie miał szans na rejestrację w systemie.
Już w 2026 roku PGE Ekstraliga zbada każdy większy wydatek i przychód klubów. Praktycznie chwilę po zakończeniu sezonu działacze będą znali możliwości finansowe każdego ośrodka. Dla przykładu, jeśli klub w 2026 roku zakończy rozgrywki z budżetem na poziomie 20 milionów złotych, to w zależności od ostatecznych ustaleń, w kolejnym sezonie będzie mógł wydać na kontrakty zawodników 13 lub 14 milionów złotych (w zależności, czy limit zostanie ustalony na poziomie 65, czy 70 procent przychodów). W przypadku budżetu 30 mln złotych do wydania będzie odpowiednio 19,5 lub 21 mln złotych.
– Gdy podpisane kontrakty klubów z zawodnikami trafią do PGE Ekstraligi, podliczymy ich wartość. Kwotę za punkt będziemy mnożyć przez liczbę punktów zdobytych w poprzednim sezonie przez każdego zawodnika. Do tego będą doliczane wszystkie możliwe do wywalczenia bonusy finansowe. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej, a możliwe odstępstwa będą możliwe tylko przy udokumentowaniu nowego źródła finansowania – wyjaśnia Kowalski.
W przypadku beniaminków i spadkowiczów funkcjonować ma specjalny przelicznik, który ma zakładać różnice finansowe pomiędzy PGE Ekstraligą i Metalkas 2. Ekstraligą.
Kluczową informacją dla zawodników będzie jednak to, że nowy system raczej nie doprowadzi do dużych obniżek wynagrodzeń. W ostatnich latach limit 70 procent wynagrodzeń przekraczały w PGE Ekstralidze choćby Stal i Włókniarz, czyli kluby, które miały poważne problemy ze spłatą kontraktów. Nowy system może jednak spowodować, że biedniejsze kluby mogą mieć jeszcze większy problem ze skuszeniem największych gwiazd, bo nie będą mogły „optymalizować” budżetów, by znaleźć pieniądze na gwiazdy kosztem pracowników klubu, marketingu, czy wydatków na szkolenie młodzieży.
Mimo wszystko największe problemy w pierwszym sezonie funkcjonowania systemu może mieć nie Stal, czy Włókniarz, ale GKM Grudziądz. Wszystko przez to, że klub osiąga tylko 12 mln złotych przychodu, a resztę miasto wpłaca w formie dokapitalizowania spółki. Klub będzie musiał błyskawicznie zmienić sposób finansowania przez miasto, albo liczyć na odstępstwo od władz ligi.
Źródło: ekstraliga.pl
Udostępnij w social mediach:








