Problemy Gezet Stali Gorzów z zatwierdzeniem zawodników

Gezet Stal Gorzów otrzymała bardzo rygorystyczne zalecenia w licencji nadzorowanej i na ten moment  ich nie spełniła. Właściciele muszą jeszcze dopłacić dodatkowe cztery miliony złotych lub poszukać nowego finansowania na tę kwotę.

 

Wydawało się, że problemy finansowe Gezet Stali Gorzów skończyły się wraz z zaciągnięciem kredytu konsolidacyjnego. Teraz okazuje się, że klub staje się studnią bez dna i jeśli tylko właściciele będą chcieli utrzymać dotychczasowy poziom sportowy, to będą musieli za to sporo zapłacić. Do 20 marca działacze muszą znaleźć cztery miliony złotych. Pozostał więc jedynie miesiąc.

Poprzedni rok klub z Gorzowa skończył ze stratą wynoszącą właśnie około cztery miliony złotych. W tym roku skład wcale nie jest tańszy, a pieniądze mają się znaleźć już teraz, by wszystko mogło być na bieżąco wypłacane.

Regulamin stabilności finansowej jeszcze nie obowiązuje, to Komisja Licencyjna już na ten sezon postanowiła podkręcić klubom wymagania finansowe, by w październiku nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego roku, gdy kilka klubów drżało o licencję i do ostatnich chwil zbierało pieniądze.

– Przyjęliśmy zasadę, że kluby, które poprzedni rok zakończyły dużą stratą lub mają ujemny kapitał, aby przystąpić do rozgrywek będą musiały dopłacić do kapitału lub pokazać wiarygodne umowy z nowymi sponsorami na potrzebną kwotę. Jeśli tego nie zrobią do połowy marca, to będzie jasny sygnał, że nie stać ich na opłacenie kontraktów zawodników. W takiej sytuacji będzie to przedmiotem analizy i decyzji. Zespół Licencyjny może bez żadnych przeszkód nie wyrazić zgody na potwierdzenie do ligi najdroższych żużlowców – komentuje członek Komisji Licencyjnej i wiceprezes PGE Ekstraligi, Ryszard Kowalski.

W przypadku Gezet Stali Gorzów mowa o tak dużej kwocie, że problem z zatwierdzeniem mogą mieć Jack Holder, ale także Anders Thomsen. Obowiązuje bowiem zasada, że pierwszeństwo przy zatwierdzaniu mają najtańsi zawodnicy, a bez zatwierdzenia mogą zostać ewentualnie ci z największymi kontraktami.

Na ten moment  nie ma wielkiego powodu do niepokoju, bo akcjonariusze Gezet Stali Gorzów już nie raz potwierdzili, że są niezwykle hojni i gotowi dopłacać do swojego klubu. W ostatnim czasie jednak narastała wśród nich frustracja spowodowana wojną polityczną wokół klubu i gorszymi relacjami z miastem. Niedawno otrzymali cios od prezydenta Jacka Wójcickiego, który nakazał zwrot około 800 tysięcy złotych niepoprawnie rozliczonej dotacji. Teraz dochodzą wieści o konieczności kolejnej dopłaty wynoszącej cztery miliony złotych.

– Stal, podobnie jak pozostałe klub z licencjami nadzorowanymi, otrzymała warunki finansowe już w grudniu i działacze zdają sobie sprawę z sytuacji. Jesteśmy w stałym kontakcie z władzami klubu, jednak na chwilę obecną warunki nie zostały spełnione, choć jest jeszcze czas – dodaje Ryszard Kowalski.

Jeśli  gorzowianom nie udałoby się spełnić warunku i Jack Holder nie zostanie potwierdzony do jazdy, to Australijczyk będzie mógł czekać na załatwienie sprawy w obecnym klubie lub bez problemu w każdej chwili zmienić pracodawcę.

 

Źródło:   Ekstraliga

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.