Problemy Speedway Kraków z stadionem

Speedway Kraków zbudował drużynę gwiazd i chce wygrać ligę. Za chwilę może być z niej jednak wyrzucony, bo stadion nie spełnia licencyjnych warunków. Kilka dni temu sprawy w swoje ręce wzięli kibice. Napisali petycję do prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego.

 

Autor listu mówi wprost o tym, że tylko prezydent może pomóc w sytuacji, gdzie piłkarska Wanda chce wyrzucić żużlowy klub ze stadionu. Żużel w Krakowie dopiero co się odrodził, a już może zostać pogrzebany. A wszystko z powodu wojny o stadion. Ten, na którym jeżdżą żużlowcy, należy do piłkarskiej Wandy. Ta jednak ewidentnie nie chce żużla. Speedway Kraków bezskutecznie prosi się o pomieszczenia socjalne w budynku należącym do Wandy. Bez tego nie spełni licencyjnych warunków, bo organizator rozgrywek powiedział wprost: koniec życia w kontenerach.

– A dlaczego mieliby tam jeździć – pyta Matera. – Proszę podać jeden dobry powód? Bo Wanda nie chce? Mam nadzieję, że prezydent zmobilizuje się, kiedy otrzyma od nas petycję. Włączy się i rozwiąże ten spór. Miasto deklarowało się jako sponsor infrastrukturalny. Zapewniało też, że pomoże żużlowej drużynie w razie jej ewentualnego awansu. A tymczasem zaraz może się okazać, że jedyną szansą dla Speedway Krakowa jest Tarnów, co nie ma najmniejszego sensu.

Paradoks całej sytuacji polega na tym, że żużel w Krakowie przez lata występował właśnie pod szyldem Wanda. Dopiero gdy sekcja żużlowa Wandy narobiła długów i musiała się wycofać, to wszystko upadło. Po kilku latach żużel w Krakowie wrócił do ligi, ale już pod inną nazwą i z innymi ludźmi. Autor petycji przekonuje, że Wanda chce tej nowej ekipie przeszkodzić i zamknąć żużel.

– Teraz to wyłącznie piłkarska Wanda, która chce zamknąć żużel w Krakowie. Do napisania petycji zainspirował mnie komentarz do wpisu w mediach społecznościowych, gdzie osoba z klubu żużlowego weszła w polemikę z kimś z klubu żużlowego. To mi pokazało, że jest zgrzyt między żużlem i piłką. Potem jeszcze pocztą pantoflową dotarło do mnie, że sytuacja rozbija się o kilka pomieszczeń socjalnych w dawnym budynku pielęgniarek, który mieści się na pierwszym łuku. GKSŻ oczekuje od żużlowego klubu, że już nie będzie urzędować w kontenerach. To się akurat nieźle sprawdza, ale wiadomo, jest warunek licencyjny, to trzeba go spełnić – opowiada Matera.

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że strony dojdą do porozumienia (stadion miało przejąć od Wandy miasto i podpisać umowę z żużlowym), ale nic z tego nie wyszło. – Spółka miejska chyba jednak wycofa się z porozumienia i wszystko zostanie po staremu. Wanda wykorzystuje wszystkie luki prawne, żeby wyrzucić żużel ze stadionu. Jak się też spojrzy, co piszą w komentarzach byli i obecni pracownicy klubu, to jasno wychodzi, że w Wandzie jest coś w rodzaju hejtu na żużel. Im chodzi tylko o jedno – kwituje autor petycji, która na dniach ma trafić do prezydenta z kilkoma tysiącami podpisów.

 

Źródło: Sport Interia

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.