Problemy Speedway Kraków z stadionem
Speedway Kraków zbudował drużynę gwiazd i chce wygrać ligę. Za chwilę może być z niej jednak wyrzucony, bo stadion nie spełnia licencyjnych warunków. Kilka dni temu sprawy w swoje ręce wzięli kibice. Napisali petycję do prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego.
Autor listu mówi wprost o tym, że tylko prezydent może pomóc w sytuacji, gdzie piłkarska Wanda chce wyrzucić żużlowy klub ze stadionu. Żużel w Krakowie dopiero co się odrodził, a już może zostać pogrzebany. A wszystko z powodu wojny o stadion. Ten, na którym jeżdżą żużlowcy, należy do piłkarskiej Wandy. Ta jednak ewidentnie nie chce żużla. Speedway Kraków bezskutecznie prosi się o pomieszczenia socjalne w budynku należącym do Wandy. Bez tego nie spełni licencyjnych warunków, bo organizator rozgrywek powiedział wprost: koniec życia w kontenerach.
Sprawy w swoje ręce wzięli kibice. Tomasz Matera napisał już nawet petycję do prezydenta miasta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Chce, by ten wziął zwaśnione strony do siebie, uderzył pięścią w stół i dał im 24 godziny na wypracowanie porozumienia. – Za dwa tygodnie jest planowany w Krakowie pierwszy sparing żużlowy, za miesiąc ma być liga, a licencja może być anulowana – mówi Matera w rozmowie z oficjalną stroną Krajowej Ligi Żużlowej, gdzie startuje Speedway Kraków.
Jeśli jednak Wanda nie podpisze z żużlowcami umowy na pomieszczenia, to Zespół ds. Licencji dla klubów ma wycofać zgodę na starty dla klubu Speedway Kraków. Chyba że znajdzie się inny obiekt. Już nawet przez media przewinął się temat startów w Tarnowie.
– A dlaczego mieliby tam jeździć – pyta Matera. – Proszę podać jeden dobry powód? Bo Wanda nie chce? Mam nadzieję, że prezydent zmobilizuje się, kiedy otrzyma od nas petycję. Włączy się i rozwiąże ten spór. Miasto deklarowało się jako sponsor infrastrukturalny. Zapewniało też, że pomoże żużlowej drużynie w razie jej ewentualnego awansu. A tymczasem zaraz może się okazać, że jedyną szansą dla Speedway Krakowa jest Tarnów, co nie ma najmniejszego sensu.
Paradoks całej sytuacji polega na tym, że żużel w Krakowie przez lata występował właśnie pod szyldem Wanda. Dopiero gdy sekcja żużlowa Wandy narobiła długów i musiała się wycofać, to wszystko upadło. Po kilku latach żużel w Krakowie wrócił do ligi, ale już pod inną nazwą i z innymi ludźmi. Autor petycji przekonuje, że Wanda chce tej nowej ekipie przeszkodzić i zamknąć żużel.
– Teraz to wyłącznie piłkarska Wanda, która chce zamknąć żużel w Krakowie. Do napisania petycji zainspirował mnie komentarz do wpisu w mediach społecznościowych, gdzie osoba z klubu żużlowego weszła w polemikę z kimś z klubu żużlowego. To mi pokazało, że jest zgrzyt między żużlem i piłką. Potem jeszcze pocztą pantoflową dotarło do mnie, że sytuacja rozbija się o kilka pomieszczeń socjalnych w dawnym budynku pielęgniarek, który mieści się na pierwszym łuku. GKSŻ oczekuje od żużlowego klubu, że już nie będzie urzędować w kontenerach. To się akurat nieźle sprawdza, ale wiadomo, jest warunek licencyjny, to trzeba go spełnić – opowiada Matera.
Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że strony dojdą do porozumienia (stadion miało przejąć od Wandy miasto i podpisać umowę z żużlowym), ale nic z tego nie wyszło. – Spółka miejska chyba jednak wycofa się z porozumienia i wszystko zostanie po staremu. Wanda wykorzystuje wszystkie luki prawne, żeby wyrzucić żużel ze stadionu. Jak się też spojrzy, co piszą w komentarzach byli i obecni pracownicy klubu, to jasno wychodzi, że w Wandzie jest coś w rodzaju hejtu na żużel. Im chodzi tylko o jedno – kwituje autor petycji, która na dniach ma trafić do prezydenta z kilkoma tysiącami podpisów.
Źródło: Sport Interia
Udostępnij w social mediach:







