Tai Woffinden nie może już doczekać się nadchodzącego sezonu
Nie jest gotowy, nie pomoże Moonfin Malesie Ostrów Wlkp. w walce o PGE Ekstraligę, a na dodatek wycofa się z cyklu Grand Prix 2026, na który dostał od organizatorów dziką kartę. Takie plotki, podsycane przez media, krążą obecnej zimy w żużlowym światku. Tai Woffinden, postanowił je zdementować. Trzykrotny mistrz świata zapewnił w wywiadzie dla Speedway Star, że jest w doskonałej formie.
Tai Woffinden od dwóch sezonów zmaga się z poważnymi urazami. Najpierw w czerwcu 2024 r. doznał skomplikowanego złamania łokcia podczas Grand Prix Polski w Gorzowie Wlkp., który wyłączył go ze ścigania na resztę sezonu i kosztował stratę miejsca w składzie Betard Sparty Wrocław.
Brytyjczyk postanowił zejść ligę niżej, podpisał kontrakt za rok 2025 w Texom Stali Rzeszów, ale nie odjechał w jej barwach ani jednego meczu. Podczas przedsezonowego sparingu w Krośnie wziął bowiem udział w kraksie, której omal nie przypłacił życiem. Z toru zabrał go helikopter, a lista jego obrażeń była przerażająca.
Podwójne złamanie prawej kości udowej, złamanie kręgosłupa (kręg TH9), złamanie prawej kości ramiennej, przebicie płuca, złamanie 12 żeber i lewej łopatki, a do tego zwichnięcie prawego łokcia i utrata 3 litrów krwi, co wymagało wprowadzenia go na 10 dni w śpiączkę farmakologiczną. Wydawało się, że po czymś takim w ogóle może nie wrócić do sportu.
Tymczasem 35-letni Woffinden już latem wsiadł na motocykl i kręcił kółka na torze Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu. W związku z tym w listopadowym oknie transferowym działacze Moonfin Malesy Ostrowa Wlkp. nie obawiali się z nim podpisać kontraktu na sezon 2026.
Ten rok ma być jego wielkim powrotem. Podpisał kontrakt nie tylko w polskiej Metalkas 2. Ekstralidze, ale też w lidze szwedzkiej Dackarna Malilla) a od nowego promotora cyklu Grand Prix, dostał zaproszenie do indywidualnych mistrzostw świata.
Im bliżej startu nowego sezonu, tym w mediach zaczęło się jednak pojawiać więcej spekulacji czy Woffinden poradzi sobie z takim obciążeniem startowym. Dodatkowo zaś podsyciły je informacje płynące z Leszna, że pierwszy rezerwowy Grand Prix 2026, Nazar Parnicki dostał od organizatorów cyklu informację, że ma się szykować na ewentualne zastąpienie trzykrotnego indywidualnego mistrza świata.
— Nie chcę przebijać waszej małej polskiej bańki medialnej, ale… nadal jestem w Grand Prix, nadal ścigam się dla Moonfin Malesy Ostrów i nadal ścigam się dla Dackarny Mallila. Jestem w pełni zdrowy, moje ciało i umysł są w świetnej kondycji. Dopóki nie usłyszysz czegoś ode mnie, to nie będzie to prawdą — skomentował to w mediach społecznościowych Tai Woffinden.
W rozmowie dla brytyjskiego Speedway Star postanowił zaś odnieść się do tematu obszerniej.
— Dużo krąży plotek w tym momencie. Doszło to tego, że zadzwonił do mnie mój szwedzki klub, skontaktował się też polski klub, a w tym tygodniu nawet były mój polski klub był ze mną w kontakcie, żeby sprawdzić, co u mnie słychać. Miałem nawet wiadomość od jednego gościa z pytaniem: czy możemy przeprowadzić wywiad na temat twojego stanu zdrowia? Odpowiedziałem: nie ma żadnej sytuacji zdrowotnej. Nie wiem kto to zaczął, ale to kompletne pieprzenie! — stwierdził dosadnie.
— Irytujące jest, kiedy media zaczynają mówić o rzeczach, o których nic nie wiedzą. Nie zdają sobie z konsekwencji jakie to może nieść dla danej osoby. Miałem telefony od niemal wszystkich osób, z którymi współpracuję: od klubów, sponsorów. Próbowali się dowiedzieć co się dzieje — dodał Brytyjczyk.
— Moje ciało? Wszystko idzie całkiem nieźle. Fakt, że podpisałem wszystkie te kontrakty, w Polsce i w Szwecji, pokazuje, że chcę się ścigać i czuję się na siłach to robić. W przeciwnym razie bym ich nie podpisywał. Nawet nie muszę mówić o moim powrocie do zdrowia, bo moje ciało jest w świetnej formie. Było już w doskonałej formie, siedem miesięcy po kraksie, gdy opuściłem Wielką Brytanię w zeszłym roku by wrócić do Australii. Mam dobry plan treningowy, który naprawdę mi się podoba. Jestem sprawny, zdrowy i nie mogę się doczekać sezonu — oznajmił Woffinden.
— Po poprzedniej kontuzji (w Gorzowie — przyp. red.) media mówiły, że to uraz kończący karierę i tego typu rzeczy. Tymczasem przed kraksą w Krośnie wróciłem i byłem bardzo szybki przed startem sezonu. Moje czasy były na zupełnie innym poziomie niż pozostałych zawodników z drużyny, z którymi jeździłem. Ludzie będą mówili co chcą, media będą mówiły co chcą, a ja po prostu będę robił swoje — dodał.
— Moje plany na sezon 2026 są takie, żeby być tak dobrym jak byłem w poprzednich latach i mieć z tego frajdę. Zobaczycie mnie w tym roku mającego dobrą zabawę ze ścigania. Wracam do Europy pod koniec marca, prosto do Polski, żeby złapać kilka kółek. Najpierw w marcu pojeżdżę trochę w Australii, a pod koniec tego miesiąca, gdy się ociepli i tory już nie będą zamarznięte, wrócę do Polski by pokręcić trochę okrążeń w Ostrowie. Nasz pierwszy mecz jest na początku kwietnia i wtedy będę na 100 proc. gotowy — zadeklarował Woffinden.
Źródło: Speedway Star
Udostępnij w social mediach:








