Texom Stali Rzeszów dokonał dużo zmian w klubie

– Ponownie chcemy znaleźć się w play-off, natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że liga na pewno będzie trudniejsza niż w poprzednim sezonie – mówi  Paweł Piskorz, menadżer Texom Stali Rzeszów. Ostatnio współpraca z piłkarską Stalą i Resovia układa się bardzo dobrze. Jesteśmy po wstępnych rozmowach i myślę że wspólnie dogramy wszystkie mecze kolizyjne – dodaje.

 

Przegląd Sportowy Onet: Jaki jest cel Texom Stali Rzeszów na sezon 2026 po tych wszystkich zmianach?

Paweł Piskorz, menadżer Texom Stali Rzeszów: Ponownie chcemy znaleźć się w play-off, natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że liga na pewno będzie trudniejsza niż w poprzednim sezonie. Faworytem jest Polonia Bydgoszcz. Wiemy, że to jest speedway, ale z taką mocną przede wszystkim parą juniorów tylko kataklizm może odebrać im awans. Przyjemski i Pawełczak mogą razem zdobywać minimum 18 punktów w meczu. To duży handicap. Do tego seniorzy należą do jednych z najlepszych w lidze.

Mocnych drużyn jest jednak więcej. Kto najbardziej może im zagrozić?

– Solidnie prezentują się Wilki Krosno. Mają mocny skład z Jasonem Doyle’em na czele. Czeka nas wszystkich zacięta walka o awans, do której chce też się włączyć jeszcze Moonfin Malesa Ostrów Wielkopolski. Byli mistrzowie świata: Chris Holder i Tai Woffinden, jest również Gleb Czugunow, a także mocni juniorzy. Nie możemy zapominać o PSŻ-cie Poznań wzmocnienionym najlepszym juniorem poprzedniego sezonu – Antonim Mencelem i Nielsem-Kristianem Iversenem, który – mimo swojego wieku – nadal potrafi jeździć i jest bardzo dużym wzmocnieniem.

A wy gdzie jesteście w tej układance?

– My, ROW Rybnik, Orzeł Łódź i Polonia Piła będziemy walczyć o czwórkę. Wielu ekspertów przewiduje różne miejsca, ale w dalszym ciągu żużel to tylko sport i wiele rzeczy może się wydarzyć. Gdyby przepowiednie zawsze się sprawdzały, to Polonia Bydgoszcz od dwóch lat byłaby już w PGE Ekstralidze, a nie jest. Myślę, że sezon w Metalkas 2. Ekstralidze będzie ciekawszy niż w PGE Ekstralidze.

Czyli z Pańskich wypowiedzi wynika, że możecie maksymalnie celować w czwarte miejsce. W półfinale byliście już rok temu, a w sporcie powinno raczej co roku celować w coś więcej?

– Dla nas czwarte miejsce będzie sukcesem, choć zawsze chce się zrobić więcej niż rok wcześniej. Zdajemy sobie jednak sprawę z faktu, że droga do play-off będzie cięższa. Trochę pozmienialiśmy z torem. Zobaczymy, jak ułożą się mecze kolizyjne z piłkarską Stalą Rzeszów i Resovią. Od lat zmagamy się z problemem. Dla piłki rozegranie meczu dzień po nas nie jest w żadnym stopniu kłopotliwe, a niestety często doświadczaliśmy odwrotnej sytuacji. Piłkarze grali dzień wcześniej, a my nie mogliśmy przygotować toru.

Jak teraz wygląda współpraca?

– Ostatnio współpraca z piłkarską Stalą i Resovia układa się bardzo dobrze. Jesteśmy po wstępnych rozmowach i myślę że wspólnie dogramy wszystkie mecze kolizyjne. Nie można tu też zapominać o Wydziale Sportu miasta Rzeszów które również wykazuje duże chęci aby mecze były dobrze poukładane. W poprzednim sezonie mieliśmy sześć meczów z plandeką, co świadczy o niedużym atucie toru. Liczę, że nie powtórzy się sytuacja z sezonów 2023 i 2025, kiedy przed meczem inauguracjnym nie mieliśmy przez tydzień dostępu do stadionu. W piątek grała Resovia, w sobotę Stal, a my na koniec zremisowaliśmy z PSŻ-em Poznań. Inauguracja jest dla nas istotna. Chcemy solidnie przygotować się do spotkania z Orłem Łódź.

Pochwalił Pan już zawodników innych drużyn, ale Rasmusa Jensena i Oskara Fajfera mógłby wam pozazdrościć każdy w tej Metalkas 2. Ekstralidze. Widzę ich we wszystkich zespołach…

– Rasmus i Oskar są zawodnikami ekstraligowymi, którzy po prostu schodzą niżej po słabszych sezonach. Oskar po kontuzji na pewno będzie chciał pójść śladem Pawła Przedpełskiego, który rok temu nam zaufał, odbudował się, odjechał bardzo dobry sezon i znów znalazł się w najwyższej klasie rozgrywkowej – w Stali Gorzów. Liczę, że taka sama droga czeka Oskara. To bardzo dobry startowiec, na naszym torze może być jednym z liderów.

Rasmusa Jensena bardzo dobrze znam, przez dwa lata pracowaliśmy razem w Krakowie. Wiem, jaki to jest zawodnik i jaki progres poczynił. Również będzie jednym z liderów. Nie zapominajmy o starych wyjadaczach tej ligi. Andreas Lyager oraz Mateusz Szczepaniak potrafią dobrze punktować. Dochodzi junior Maksym Borowiak, który będzie rywalizował o skład z Franciszkiem Majewskim, Kryspinem Jaroszem i Adrianem Przybyło. Przed sezonem podstawowa dwójka zostanie ukształtowana.

Mówi się, że może być dziura na pozycji U24.

– Wierzymy w naszych U24. Gdybym nie wierzył, to bym ich nie zakontraktował. Ostatni rok czeka Andersa Rowe. Ten zawodnik ściga się na bardzo wysokim poziomie w lidze angielskiej, jest w czołówce według średniej biegowej. Dostał szansę, znamy się, bo jeździł u nas w sezonie 2023. Mamy też Krzysztofa Sadurskiego, który pomógł Polonii Piła w awansie. Szykuje się ciekawy sezon.

Mateusz Szczepaniak miał sezon życia, gdy współpracowaliście razem w Krakowie.

– Śmiejemy się, że zbudowałem skład Wandy Kraków 2017. Jeszcze jakby został Nicolai Klindt, to byłoby trzech zawodników z tamtej drużyny, a tak to mamy Rasmusa Jensena i Mateusza Szczepaniaka.

A jak było z Klindtem? W mediach żalił się, że miał zostać, jednak klub zmienił zdanie.

– Ten temat został wyjaśniony między mną, klubem i Nicolaiem. Ostatnio nawet się widzieliśmy na meczu koszykówki. Poszliśmy na Resovię jeszcze z byłym prezesem. Duńczyk przyjechał do Rzeszowa, bo tutaj będzie miał swoją bazę.

 

Źródło:  Przegląd Sportowy Onet

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.