Transfer juniora do drużyny mistrza Polski
Drużyna z Torunia z wielką ogłosiła przedłużenie kontraktów z największymi gwiazdami zespołu Patrykiem Dudkiem i Emilem Sajfutdinowem. Jednak transfer last minute i umowa z utalentowanym juniorem przeszła kompletnie bez echa, Wszystko skończyło się szybkim podpisaniem kontraktu,
Jeszcze przed świętami ekipa z Torunia podpisała kontrakt z juniorem Janem Heleniakiem. Młody zawodnik z Unii Tarnów ma jeździć w Ekstralidze U24. Ma też rywalizować o skład w PGE Ekstralidze z Antonim Kawczyńskim i Mikołajem Duchińskim. Menedżer Piotr Baron już zaciera ręce, bo nic tak dobrze nie robi, jak rywalizacja o skład.
Jest jednak coś dziwnego, gdy idzie o kontrakt Heleniaka w Toruniu. Apator związał się z nim w grudniowym oknie transferowym, ale od tamtego czasu nie wydał żadnego komunikatu, ani nie pochwalił się transferem. Zapytaliśmy w toruńskim klubie, co jest grane. Wychodzi na to, że Apator chce się wstrzymać z wszystkim do momentu rozstrzygnięcia losów Unii Tarnów.
Unia ma prawo do ekwiwalentu za wyszkolenie Heleniaka. Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy Unia nadal będzie istnieć, czy pojedzie w lidze. Zespół ds. Licencji odmówił Unii zgody na jazdę w 2026, ale klub odwołał się od tej decyzji. O losie Unii ma zdecydować Prezydium Zarządu Głównego PZM. Zbierze się ono najpewniej jeszcze w tym miesiącu. Trudno jednak wskazać konkretną datę.
W Toruniu cierpliwie czekają, aż wyjaśni się to, czy i ile mają zapłacić Unii za Heleniaka. Wiele wskazuje na to, że Unia nie zarobi więcej niż 70 tysięcy złotych. Na taką sumę odstępnego zgodził się były już prezes Artur Kędziora. Za chwilę został jednak odwołany przez przewodniczącego rady nadzorczej Artura Lewandowskiego pod zarzutem niegospodarności. Lewandowski zauważył, że przecież Unii należał się ekwiwalent w wysokości 640 tysięcy, więc te 70 tysięcy, to gruba przesada.
Kędziora na łamach mediów już zdążył wyjaśnić, że zgodził się na niską sumę odstępnego, bo Unia miała wobec Heleniaka olbrzymie zaległości, które miały sięgać 400 tysięcy. W pewnym momencie sytuacja wyglądała tak, że Heleniak miał możliwość rozwiązania kontraktu z winy klubu. Nie zrobił tego i ambitnie jeździł do końca. Były prezes uznał, że za tak honorową postawę należy się coś w zamian.
Od strony moralnej niby wszystko jest jasne, ale Apator woli dmuchać na zimne. Właśnie dlatego milczy i niczego nie ogłasza. Nie chce drażnić Unii i liczy na konstruktywne rozmowy i utrzymanie niskiej ceny.
A Heleniak może mocno namieszać w składzie mistrza Polski. I niech nikogo nie myli końcówka sezonu 2025 w KLŻ. Wtedy Heleniak już nie miał na czym się ścigać. Przez zaległości klubu nie miał środków na inwestycje i ostatnie mecze jeździł już praktycznie na złomie. W Apatorze zostanie jednak uzbrojony po zęby i może zagrozić Kawczyńskiemu i Duchińskiemu.
Źródło: sport.interia.pl
Udostępnij w social mediach:







