Wypowiedź Andrzeja Lebiediewa po spotkaniu w Betard Spartą Wrocław

Nie tak inaugurację sezonu w PGE Ehstralidze wyobrażali sobie wszyscy fani związani z Stelmet Falubazem Zielona Góra. Zielonogórzanie wosko przegrali z Betard Sparty Wrocław na Stadionie Olimpijskim 26:64. Głos po tym spotkaniu zabrał Andrzej Lebiediew.

Łotysz dosadnie ocenił ten występ. Andrzej Lebiediew był jedynym zawodnikiem w zespole z przebłyskami. To właśnie on zapisał na swoim koncie jedyną indywidualną wygraną wśród zawodników Motomyszy. Było to jednak marne pocieszenie. 

– Może słabszy bieg, słabsi zawodnicy przeciwko jechali i udało się tę trójkę przywieźć. Też nie było łatwo, bo trzeba było ją wywalczyć na dystansie. Uważam, że to był zbieg okoliczności i słabszy bieg dał mi wygraną. Liderów nie udało się złapać, wpadły dwie śliwki – mówił Lebiediew dla mediów klubowych.

Stlemet Falubaz Zielona Górta był osłabiony brakiem Leona Madsena, to takiej deklasacji nikt się nie spodziewał. Wymowne jest to, że przeciwko Zielonogórzanom punktów nie straciło aż trzech Spartan. Byli to Artiom Łaguta, Brady Kurtz oraz Daniel Bewley..

 – Jest duże niezadowolenie. Nie można na sprzęt wszystkiego zrzucać, bo sprzęt mamy dobry, a może nawet bardzo dobre. My ustawiając motocykle w boksie odpowiadamy za to, żeby one jechały szybko. Widać było, że słabo jechaliśmy. Wszystkie ręce na pokład. Wiedzieliśmy, że będzie ciężki mecz, ale wstydu narobiliśmy dla samych siebie i nie możemy z podniesioną głową wyjeżdżać z tego Wrocławia – komentował Andrzej Lebiediew.

Stelmet Falubaz Zielona Góra musi się szybko pozbierać. Już za tydzień zespół czeka bardzo ważny mecz w kontekście walki o play-off. Na W69 przyjedzie Bayersystem GKM Grudziądz.

Źródło: Falubaz Zielona Góra

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.