Jest szansa na szósty zespół w brytyjskiej Premiership

Trwa walka o szósty zespół w brytyjskiej Premiership. Nie jest to łatwe zadanie, bowiem na razie wszelkie pomysły nie wypaliły. Mark Lemon jest jednak pełen nadziei na powiększenie obsady.

 

Tylko pięć zespołów w tej chwili zadeklarowało udział w zmaganiach brytyjskiej Premiership. Do rywalizacji ligowej przystąpią ekipy: Belle Vue Aces, Ipswich Witches, King’s Lynn Stars, Leicester Lions i Sheffield Tigers. Wszyscy zgodnie podkreślają, że taki stan klubowy jest porażką i że przespano ostatnie pół roku, kiedy było przesądzone, że ze zmagań odejdą kluby z Birmingham i Oksfordu.

Nowy członek zarządu British Speedway Promoters Ltd Mark Lemon podkreśla jednak, że wciąż istnieje pewna reala możliwość znalezienia szóstego klubu. Na razie wszelkie próby kończyły się fiaskiem. Zaproszenie odrzucili promotorzy Poole Pirates oraz grupa zarządzająca powrotem żużla do Peterborough.

Lemon nie ukrywa, że chciałby, aby w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizowało co najmniej sześć drużyn i od pewnego czasu współpracuje nad tym z Philem Morrisem (dyrektor generalny ligi) oraz Keithem Chapmanem (promotor King’s Lynn Stars).

– Nie chciałbym podawać tego w procentach, ale jesteśmy pełni nadziei. Wiarygodność tego sportu uzasadnia istnienie szóstej drużyny. Patrząc szerzej, trzeba dziś brać pod uwagę, że rok 2026 może być rokiem fundamentów pod lepszą przyszłość i bardziej stabilną finansowo strukturę całego brytyjskiego żużla, zwłaszcza w kontekście działań podejmowanych przez Speedway Futures – przyznał Lemon w rozmowie ze „Speedway Star”.

Australijczyk nie ukrywa, że realistyczny scenariusz może doprowadzić do tego, że w Premiership pojedzie jednak pięć drużyn, bowiem wyczerpują się wszystkie możliwości i pomysły działaczy na szóstą ekipę. Z perspektywy czasu wydaje się, że piątka to też sukces.

– To był bardzo wyczerpujący proces. W pewnym momencie istniało realne ryzyko utraty Sheffield i Ipswich. Nie dałoby się prowadzić ligi z trzema lub czterema zespołami. Nadal są pewne rozmowy w toku, być może zobaczymy powrót niektórych klubów, ale w dzisiejszych czasach nic nie jest łatwe – skomentował Lemon.

Lemon jednocześnie sprzeciwia się koncepcji, która zakładała połączenie Premiership i Championship w celu utworzenia jednej dużej ligi. Taki ruch groziłby poważnym niedoborem zawodników, pogłębionym przez kolizje terminów z ligami zagranicznymi oraz potencjalne odejścia żużlowców startujących w dwóch ligach, którzy mogliby zakończyć kariery, jeśli przy ograniczonej liczbie meczów żużel przestałby być dla nich opłacalny.

Do skompletowania obsady potrzebnych byłoby blisko stu żużlowców. Obecnie ta liczba jest znacznie mniejsza, bowiem znaczna ich część – głównie krajowych jeźdźców łączy jazdę w obu klasach rozgrywkowych. W efekcie można zamknąć się połowie tej puli żużlowców.

– Wielu ludzi patrzy na to w prosty sposób i mówi: jest 14 drużyn, więc można stworzyć jedną ligę. Jednak w praktyce nie ma wystarczającej liczby zawodników opartych na rynku brytyjskim, by obsadzić 14 zespołów na poziomie, który byłby finansowo rentowny. W efekcie kluby zaczęłyby upadać, a w ostatnich latach widzieliśmy już wystarczająco dużo zamknięć. Nie ma potrzeby wypychać kolejnych podmiotów z tego sportu – tłumaczył Lemon.

Źródło:  Speedway Star

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.