Stelmet Falubaz Zielona Góra przegrywa na własnym torze z Bayersystem GKM Grudziądz
Blisko trzy godziny trwał zaległy mecz 2. kolejki PGE Ekstraligi, który obfitował w liczne upadki. Stelmet Falubaz Zielona Góra zawiódł w starciu z bezpośrednim konkurentem do awansu do play-off i drugi rok z rzędu przegrał w domu z Bayersystem GKM Grudziądz.
Zielona Góra to najpewniej jedyne miejsce spośród wszystkich żużlowych w Polsce, w którym tegoroczna inauguracja ligowa nie miała oprawy typowej dla takiego właśnie wydarzenia. W czwartek odbywał się pierwszy domowy mecz Falubazu w sezonie, ale był on pozbawiony oprawy i zorganizowanego dopingu miejscowych fanów. Wszystko to skutek konfliktu grupy kibicowskiej z władzami klubu, na czele z prezesem Adamem Golińskim.
Kibice zapowiadali bojkot i faktycznie do niego doprowadzili. Znaczną poprawę swojej jazdy zapowiadał też zielonogórski zespół, który niespełna dwa tygodnie temu został poważnie zbity na wyjeździe we Wrocławiu (26:64), a po kilku dniach stracił jeszcze Damiana Ratajczaka. 20-latek podczas eliminacyjnych zawodów Srebrnego Kasku złamał udo.
– Nie załamujemy się. Trzeba jechać i robić to, co do nas należy w takim składzie, jaki mamy. Zrobiliśmy treningi, pojeździliśmy trochę na takim torze i mam nadzieję, że dziś będzie zdecydowanie lepiej, niż w tym pierwszym meczu, który nam nie wyszedł – mówił opiekun gospodarzy, Grzegorz Walasek, mogący skorzystać już z Leona Madsena wracającego po kilkunastu dniach odpoczynku po upadku na jego turnieju pożegnalnym.
Poprawę w jeździe Falubazu w pierwszej części spotkania widać było tylko w jednym biegu. Tym pierwszym w ten długi – jak się później okazało – czwartkowy wieczór. W nim 5:1 wygrał duet Przemysław Pawlicki – Dominik Kubera. GKM, który zeszłoroczne wspomnienia z Zielonej Góry miał bardzo dobre (niemal dokładnie rok temu triumfował aż 51:39 – przyp. red.), nie zraził się tym i na swoją korzyść rozstrzygnął aż pięć kolejnych wyścigów.
Po zawodnikach z Grudziądza widać było, że lepiej startują i na bieżąco wyciągają wnioski co do ustawień sprzętu. Mieli oni m.in. dobrze dysponowanego Kevina Małkiewicza, znacznie skuteczniejszego niż w 1. kolejce Maksyma Drabika i nieźle jadącego Bastiana Pedersena, którego tym razem trener Robert Kościecha ustawił na pozycji młodzieżowej.
Po szóstej gonitwie przyjezdni mieli w garści wyraźne prowadzenie 21:14. Wtedy przyszła siódma, w której miały miejsce dwa upadki, czyli tak samo, jak wcześniej w tej juniorów. Tam wykluczony najpierw został Małkiewicz, a potem Oskar Hurysz. W rywalizacji na koniec drugiej serii w pierwszym podejściu Arkadiusz Kalwasiński wykluczył po upadku Andrzeja Lebiediewa, a w drugim Michaela Jepsena Jensena.
Decyzja sędziego o tym, aby winnym kraksy Kubery uznać indywidualnego mistrza Danii, była wręcz szokująca. Kontrowersji aż takiego kalibru nie mieliśmy w PGE Ekstralidze być może od pamiętnych wydarzeń w 2022 roku, kiedy to Krzysztof Meyze całkowicie pogubił się w jednym z biegów w meczu Leszno – Toruń.
Szturm gości został tym samym zatrzymany. W powtórce Kubera wygrał z Pedersenem, a w serii trzeciej Falubaz odrobił cztery punkty i przegrywał już tylko 28:3. Było to zasługą pary Madsen – Pawlicki. Ten pierwszy w dziesiątym wyścigu zrewanżował się na dystansie Jepsenowi Jensenowi i dorzucił drugą kolejną „trójkę” w krótkim czasie. Wcześniej zrobił to w ósmym po tym, jak przechytrzył w polu Małkiewicza.
Nadmieńmy, że w dziewiątym kosztowny upadek zaliczył niedługo po starcie Fricke, który już uciekał do przodu, co potwierdzało, że stan nawierzchni nie był w Zielonej Górze zadowalający. Cudem w Australijczyka nie wpadł żaden z trzech pozostałych uczestników tego wyścigu. Osamotniony Drabik w powtórce zainkasował trzy punkty, jednak na Australijczyku ten wypadek mógł się odbić, bo w jedenastej gonitwie wieczoru stoczył ładny, ale jednak przegrany pojedynek z nieźle prezentującym się Michałem Curzytkiem.
Waga czwartkowych zmagań, zaległych w ramach 2. kolejki PGE Ekstraligi była niemała. Jednych i drugich interesuje awans do fazy play-off, o którą bezpośrednio walczyli w 2025 roku. Wtedy lepszy był GKM (zarówno w tabeli, jak i w obu bezpośrednich spotkaniach), który, choć miał delikatny przestój w środkowej części zawodów, to miał na kim polegać.
We wspomnianym jedenastym ściganiu swoją pierwszą „trójkę” zgarnął Wadim Tarasienko. Szukał złotego środka w obu motocyklach, z jakich skorzystał, a i ponownie widać było po nim ogromną ochotę do walki. Dokładnie pokazał to choćby już w piątej odsłonie zawodów, w której wyprzedził na dystansie Pawlickiego.
Pawlicki musiał uznać wyższość innego grudziądzkiego reprezentanta w dwunastym biegu. Tam stoczył przepiękny, ale jakżeż czysty pojedynek z nieustannie skutecznym Drabikiem. Jako że cenny punkt na Huryszu zdobył Pedersen, GKM po raz pierwszy od szóstego biegu wygrał zespołowo. A to nie był jeszcze koniec repertuaru jego dobrej jazdy.
Trzynasty wyścig dnia to powrót na zwycięskie tory Jepsena Jensena i niezwykle rozważna postawa jego młodszego rodaka. Bratanek Nickiego Pedersena umiejętnie pilnował od początku duetu Lebiediew – Madsen. Ten, wjeżdżając na metę za plecami niespełna 20-latka, musiał słyszeć gwiazdy publiczności, co akurat dziwić nie mogło. Wynik brzmiał bowiem 42:34 dla gości.
Kropkę nad „i” na drugim z rzędu ligowym triumfie na torze w Zielonej Górze za sprawą zwycięstwa 4:2 postawili Tarasienko i Fricke – już w pierwszym z biegów nominowanych. Pierwszy uciekł błyskawicznie do przodu po świetnym starcie, a drugi na dystansie wyprzedził jadącego z rezerwy taktycznej Kuberę. Zielonogórzanie zapewne czuli się już wtedy rozbici. I potwierdził to ostatni akt meczu, w którym popis jazdy dali Jepsen Jensen z Drabikiem. Co ciekawe, duński żużlowiec przesiadł się na drugą maszynę i wykręcił najlepszy czas dnia.
Wyniki:
Stelmet Falubaz Zielona Góra – 37 pkt.
- 9. Dominik Kubera – 8+1 (2*,3,1,2,0,0)
- 10. Andrzej Lebiediew – 5 (2,w,2,1,-)
- 11. Przemysław Pawlicki – 9+1 (3,0,2*,2,2)
- 12. Michał Curzytek – 3+1 (0,2,-,1*)
- 13. Leon Madsen – 9 (2,0,3,3,0,1)
- 14. Mitchell McDiarmid – 2 (2,0,w)
- 15. Oskar Hurysz – 1 (w,1,0)
- 16. William Cairns – ns
Bayersystem GKM Grudziądz – 51 pkt.
- 1. Max Fricke – 4+1 (1,2*,w,0,1)
- 2. Maksym Drabik – 12+1 (1,3,3,3,2*)
- 3. Damian Miller – ns (-,-,-,-)
- 4. Wadim Tarasienko – 9 (1,1,1,3,3)
- 5. Michael Jepsen Jensen – 10 (3,w,1,3,3)
- 6. Kevin Małkiewicz – 8 (w,3,3,2,0)
- 7. Bastian Pedersen – 8+1 (0,3,2,1,2*)
- 8. Jan Przanowski – ns
Bieg po biegu:
- (62,43) Pawlicki, Kubera, Fricke, Pedersen – 5:1 – (5:1)
- (61,96) Pedersen, McDiarmid, Hurysz (w/su), Małkiewicz (w/su) – 2:3 – (7:4)
- (61,87) Jepsen Jensen, Madsen, Drabik, Curzytek – 2:4 – (9:8)
- (61,87) Małkiewicz, Lebiediew, Tarasienko, McDiarmid – 2:4 – (11:12)
- (62,75) Małkiewicz, Curzytek, Tarasienko, Pawlicki – 2:4 – (13:16)
- (61,78) Drabik, Fricke, Hurysz, Madsen – 1:5 – (14:21)
- (62,43) Kubera, Pedersen, Jepsen Jensen (w/su), Lebiediew (w/u) – 3:2 – (17:23)
- (61,85) Madsen, Małkiewicz, Tarasienko, McDiarmid (w/2x) – 3:3 – (20:26)
- (61,61) Drabik, Lebiediew, Kubera, Fricke (w/u) – 3:3 – (23:29)
- (61,75) Madsen, Pawlicki, Jepsen Jensen, Małkiewicz – 5:1 – (28:30)
- (62,16) Tarasienko, Kubera, Curzytek, Fricke – 3:3 – (31:33)
- (62,13) Drabik, Pawlicki, Pedersen, Hurysz – 2:4 – (33:37)
- (61,24) Jepsen Jensen, Pedersen, Lebiediew, Madsen – 1:5 – (34:42)
- (61,74) Tarasienko, Pawlicki, Fricke, Kubera – 2:4 – (36:46)
- (60,91) Jepsen Jensen, Drabik, Madsen, Kubera – 1:5 – (37:51)
Źródło: Sportowe Fakty
Udostępnij w social mediach:








