Witold Skrzydlewski krytykuje obowiązujący regulamin

Starcie w Łodzi dostarczyło wiele emocji. Wynik oscylował niemal cały czas w okolicach remisu, przez co błąd sędziego w 14. gonitwie miał kolosalne znacznie. Villads Nagel jechał na 1. pozycji i był bliski przypieczętowania zwycięstwa H. Skrzydlewska, lecz niespodziewanie zaliczył upadek.

Duńczyk nie miała zamiaru podnosić się z toru, gdyż para gości znajdowała się na podwójnym prowadzeniu. Arbiter zawodów przyznał Nagelowi czerwoną kartkę i według regulaminu powinien zaliczyć wynik 5:1. Ten jednak zarządził powtórkę w trzyosobowej stawce, a w niej Marcin Nowak przedzielił Benjamina Basso i Adriana Cyfera. Efekt? Mecz zamiast remisu zakończył się dwupunktowym zwycięstwem gospodarzy. Działacze Polonii długo się nie zastanawiali i złożyli odwołanie. Ostatecznej decyzji jeszcze nie ogłoszono.

– Nie chcemy wychodzić przed szereg. Toczy się procedura. Uważamy, że wszystko odbyło się tak, jak powinno. Nasz junior, który się przewrócił, nie symulował. Spójrzmy na to zdroworozsądkowo – zawodnik jedzie z przodu, ma przewagę kilkudziesięciu metrów i nagle przewraca się specjalnie po to, żeby bieg został powtórzony? To jest niemożliwe – skomentował Witold Skrzydlewski, prezes H. Skrzydlewska Orła podczas konferencji prasowej cytowany przez lodzkizuzel.pl.

Sprawa trafiła do Komisji Orzekającej Ligi, która podejmie decyzję o ewentualnej korekcie wyniku. Skrzydlewski otwarcie krytykuje regulamin, który jego zdaniem jest niebezpieczny dla zawodników. Zapewnia, że nawet jeśli decyzja będzie niekorzystne dla jego drużyny, to będzie wykorzystywał wszelkie procedury odwoławcze.

– Uważam również, że to karygodny przepis, który zmusza zawodnika do natychmiastowego wstawania i schodzenia z toru. Po wypadku działa adrenalina, zawodnik może nie być świadomy swojego stanu. Według mnie za każdym razem powinien podejść lekarz i stwierdzić, czy zawodnik może wstać. W żużlu jest już wystarczająco dużo osób z trwałymi urazami i nie potrzeba kolejnych. Wydaje mi się, że w piłce nożnej nie zdarza się, aby po błędzie sędziego odbierano drużynie punkty. Zobaczymy, jak to się zakończy. Na pewno będziemy wykorzystywać wszystkie możliwe procedury odwoławcze. Czy nam się uda? Szczerze mówiąc, daję nam może 10 procent szans. Decyzje zapadają różnie. Natomiast nie będziemy więcej wypowiadać się na ten temat, dopóki nie dostaniemy oficjalnych dokumentów z decyzją – dodał Witold Skrzydlewski.

Źródło: Łódzkiżużel.pl

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.