Innpro ROW Rybnik planuje nowy transfer
Innpro ROW Rybnik fatalnie rozpoczął sezon 2026 w Metalkas 2. Ekstralidze. Klub, który jeszcze w zeszłym roku ścigał się w PGE Ekstralidze, ma już na koncie trzy porażki i jeśli szybko się nie przełamie, to może spaść do Krajowej Ligi Żużlowej.
Dla kibiców 12-krotnych drużynowych mistrzów Polski to by była tragedia Na razie planem awaryjnym ma być duży transfer.
Czteropunktowe przegrane w Pile i u siebie z Abramczyk Polonią Bydgoszcz w Rybniku przyjęto jeszcze ze spokojem, ale wczoraj już naprawdę zrobiło się bardzo nerwowo. ROW w fatalnym stylu, aż 37:53, przegrał w Łodzi z H. Skrzydlewska Orłem, a polscy seniorzy, którzy mieli być filarami zespołu, po raz kolejny rozczarowali.
Statystyki dla polskiego tercetu- Patryk Wojdyło, Jakub Jamróg, Wiktor Lampart -są brutalne. Po trzech kolejkach żaden z nich nie mieści się nawet w gronie 30. najskuteczniejszych zawodników Metalkas 2. Ekstraligi. Wojdyło ze średnią 1,545 pkt/bieg jest – 32., Jamróg – 36. (1,357 pkt/bieg), a Lampart – 40. (1,3 pkt/bieg).
O ile dwóm pierwszym nie można odmówić waleczności, to ściągnięty z PGE Ekstraligi Lampart (Krono-Plast Włókniarz Częstochowa) od startu sezonu jeździ wyjątkowo pasywnie. To on najpewniej padnie ofiarą zmian w kadrze.
To, czego jeszcze niedawno w ogóle nie brano pod uwagę, czyli dodatkowy transfer, teraz jest realnym scenariuszem. Prezes Krzysztof Mrozek najpewniej jeszcze w tym tygodniu sięgnie po telefon.
Innpro ROW Rybnik ma spore pole manewru, bo mając trzech polskich seniorów w składzie, może swobodnie wybierać spośród obcokrajowców. Potencjalnie do wzięcia są Aleksandr Łoktajew Nicolai Klindt Joshua Pickering Matej Żagar Jonas Knudsena nawet Nicki Pedersen
Wszyscy albo nie mają w ogóle klubów w Polsce, albo jak Klindt czy Knudsen chcą rozwiązać swoje kontrakty.
Osobnym przypadkiem jest Łoktajew, który ma lukratywną umowę z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, ale nie mieści się w składzie. Jego zakontraktowanie by było najdroższe. Gdyby bydgoski klub w ogóle zgodził się go wypożyczyć, to prezes Krzysztof Mrozek musiałby się liczyć z wydatkiem na poziomie przynajmniej pół miliona złotych.
W miarę tanim i najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się być Nicolai Klindt. Duńczyk ma umowę ze Speedway Kraków, ale zwrócił się już do Głównej Komisji Sportu Żużlowego o jej rozwiązanie. 38-latek ścigał się już w barwach ROW-u w sezonach 2010 i 2022, a miejscowy tor bardzo mu odpowiada. Gdy niedawno trener Robert Mikołajczak ściągnął go jako „gościa” na sparing z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa, w trzech biegach zdobył komplet dziewięciu punktów.
Źródło Przegląd Sportowy
Udostępnij w social mediach:







