Kacper Woryna wygrywa w finale Grand Prix Niemiec
Debiutujący w światowym cyklu w roli stałego uczestnika Kacper Woryna pogodził wielkich faworytów i po niesamowitej jeździe w finale wygrał Grand Prix Niemiec. Na podium stanął także Bartosz Zmarzlik.
Przepiękna pogoda, nadkomplet widzów na OneSolar Arena, na torze najlepsi żużlowcy globu. Bawarskie Landshut drugi rok z rzędu inaugurowało Indywidualne Mistrzostwa Świata. Lokalizacja słynąca ze speedwaya dobrze kojarzyła się polskim fanom, bo też w ubiegłym roku triumf w całych zawodach, a przed nimi w biegu sprinterskim odniósł Bartosz Zmarzlik.
Teraz także kibice „Biało-Czerwonych” wyjadą z kraju naszych zachodnich sąsiadów zadowoleni, ale po kolei. Tym razem sprintu przy okazji Grand Prix Niemiec nie było, za to w piątek na 387-metrowym owalu odbywał się półfinał Drużynowego Pucharu Świata, w którym udział brali m.in. Daniel Bewley i Robert Lambert. Ta dwójka była bardzo skuteczna w narodowych barwach, a w sobotnie popołudnie w próbie czasowej, w której wykręciła najlepsze czasy. I też znakomicie zaczęła wieczorny turniej. Podobnie jak Patryk Dudek i Jack Holder.
To, co łączyło całą czwórkę to pola A i D, z których wygrywali moment startowy. Lepsze było te bliżej wewnętrznej, co dobitnie potwierdziła druga seria startów. W niej zwycięstwa z niego notowali kolejno: Bewley, Brady Kurtz, Jason Doyle i Dominik Kubera.
Tor w Landshut – umówmy się – długo walce nie sprzyjał. Do tego Phil Morris najwyraźniej tak bardzo stęsknił się za pracą przy turniejach GP, że postanowił nie oszczędzać wody, którą lał na owal, choć wielu się temu miało dziwić. Przede wszystkim główni bohaterowie imprezy.
Niezłe punkty przywoził Zmarzlik, który w pierwszych dwóch startach dojeżdżał do mety za Jackiem Holderem i Bewleyem. Walki nie można było odmówić Kacprowi Worynie, który było widać, że jest dobrze przygotowany sprzętowo do debiutanckiej rundy w roli pełnoprawnego uczestnika światowego cyklu. Obaj Polacy spotkali się ze sobą w trzeciej serii i tam lepszy był zdobywca Złotego Kasku z tego sezonu. Zmarzlik znów jednak dotarł do mety drugi po tym, jak zablokował na wyjeździe z pierwszego łuku Kurtza i to raczej bez pardonu.
O tym, że pola startowe odgrywały ważną rolę, świadczył choćby triumf Nazara Parnickiego w dziesiątej odsłonie wieczoru. Ukrainiec wcześniej jeździł na dalszych lokatach, a gdy założył kask czerwony, rozstawił rywali po kątach. Dokładnie tak, jak robił to od początku zmagań kompletny Bewley. Brytyjczyk doskonale wybrał numer startowy po „czasówce” i po trzech seriach miał w klasyfikacji aż trzy punkty zapasu nad grupą pościgową. Jego szanse na bezpośredni awans do finału były tym samym więcej niż duże.
Po dwunastu wyścigach Morris zarządził długie prace torowe, aby poprawić jakość widowiska. Irytacji zamieszaniem, jakie w Landshut wynikało ze stanu nawierzchni, nie krył choćby Andrzej Lebiediew, który kwitował to w Eurosporcie znanymi słowami „śmiech przez łzy”. Za to Zmarzlik przyznał krótko z uśmiechem:-
– Jest, jak jest, Speedway Grand Prix.
Po czternastym biegu wieczoru pewny awansu do finału i jednocześnie wygranej w rundzie zasadniczej był nieustannie niepokonany Bewley, po wyprzedzeniu po trasie Parnickiego. W pierwszym podejściu do tego wyścigu taśmy dotknął Woryna, którego „podpuścił” Jason Doyle. Dla reprezentanta Polski były to kosztowne straty punktowe, bo miał spore szanse nawet na miejsce w TOP2 podstawowej części zawodów.
O tym, że pola startowe odgrywały ważną rolę, świadczył choćby triumf Nazara Parnickiego w dziesiątej odsłonie wieczoru. Ukrainiec wcześniej jeździł na dalszych lokatach, a gdy założył kask czerwony, rozstawił rywali po kątach. Dokładnie tak, jak robił to od początku zmagań kompletny Bewley. Brytyjczyk doskonale wybrał numer startowy po „czasówce” i po trzech seriach miał w klasyfikacji aż trzy punkty zapasu nad grupą pościgową. Jego szanse na bezpośredni awans do finału były tym samym więcej niż duże.
Tego blisko był Zmarzlik, choć w ściganiu numer szesnaście po raz czwarty dotarł do mety drugi po tym, jak jego delikatny błąd wykorzystał niedługo po starcie Fredrik Lindgren. Nie wszystko jednak było w rękach sześciokrotnego indywidualnego mistrza świata, ponieważ przed nim w tabeli był Kurtz. Istniała możliwość, że nawet pierwsza wygrana nie dałaby Polakowi uniknięcia biegu barażowego. Ostatecznie jednak dała, bo 31-latek swój bieg wygrał, a Kurtz przegrał z przebudzonym Lambertem i został przez Brytyjczyka skazany na dodatkowy start o finał.
Wcześniej jednak ważny bieg czekał Dudka i Worynę. Spotkali się razem w siedemnastym sobotniej imprezy, startując z pól wewnętrznych. Obaj dotarli do mety przed rywalami i zapewnili sobie miejsce w półfinale. Znalazł się tam też jako dziesiąty Kubera i to pomimo dwóch zer, jakie zanotował w części zasadniczej.
Dużą robotę dla Kubery wykonał skądinąd Bewley. To, co reprezentant Wielkiej Brytanii zrobił w dziewiętnastym wyścigu było… niewiarygodne. Na takim torze, w biegu, który nic w jego sytuacji nie zmieniał, przedarł się z czwartego na pierwsze miejsce, zwycięstwo odbierając Lebiediewowi na samej kresce. I de facto Łotysz przez ten stracony punkt odpadł z turnieju.
Po pracach, jakie w środku zawodów zarządził Morris, ściganie stało się lepsze i ciekawsze. Półfinały to pokazały, a szczególnie drugi, w którym nie powiodło się Dudkowi i Kuberze. Zanim jednak popis jazdy dał w tejże gonitwie Lambert, który wyprzedził na czwartym okrążeniu Lindgrena, w pierwszym z biegów tzw. ostatniej szansy Woryna znakomicie wystrzelił spod taśmy, zamknął Kurtza i pomknął do mety po pierwszy finał w cyklu GP w życiu. Na dodatek indywidualny wicemistrz świata spadł za plecy szarżujących Doyle’a i Holdera. Wobec tego ukończył inauguracyjną rundę dopiero na dziewiątym miejscu.
Brytyjsko-polski finał to wielkie rzeczy i wielki moment Woryny. Po starcie zajęli się sobą Bewley i Lambert, z czego Rybniczanin skrzętnie skorzystał i pognał do mety po zwycięstwo – jako jedenasty Polak w historii GP. Za nim kotłowało się cały czas, było ostro pomiędzy Zmarzlikiem i Lambertem. Ta dwójka dojechała do kreski za plecami Bewleya. Zawodnika, który pogromcę znalazł w Landshut. dopiero w finale.
Wyniki GP Niemiec:
- 1. Kacper Woryna (Polska) – 11+3 (1,2,3,t,2,3) – 20 pkt GP
- 2. Daniel Bewley (Wielka Brytania) – 17 (3,3,3,3,3,2) – 18
- 3. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 12 (2,2,2,2,3,1) – 16
- 4. Robert Lambert (Wielka Brytania) – 9+3 (3,1,0,2,3,0) – 14
- 5. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 8+2 (1,2,1,3,1) – 12
- 6. Jason Doyle (Australia) – 7+2 (1,3,0,2,1) – 11
- 7. Patryk Dudek (Polska) – 9+1 (3,0,2,1,3) – 10
- 8. Jack Holder (Australia) – 7+1 (3,1,2,0,1) – 9
- 9. Brady Kurtz (Australia) – 10+0 (2,3,0,3,2) – 8
- 10. Dominik Kubera (Polska) – 6+0 (0,3,2,1,0) – 7
- 11. Nazar Parnicki (Ukraina) – 6 (1,0,3,1,1) – 6
- 12. Andrzej Lebiediew (Łotwa) – 6 (2,1,1,0,2) – 5
- 13. Norick Bloedorn (Niemcy) – 6 (0,1,1,2,2) – 4
- 14. Max Fricke (Australia) – 5 (0,2,0,3,0) – 3
- 15. Michael Jepsen Jensen (Dania) – 4 (0,0,3,1,0) – 2
- 16. Leon Madsen (Dania) – 3 (2,0,1,0,0) – 1
- 17. Kevin Woelbert (Niemcy) – 0 (0) – 0
- 18. Valentin Grobauer (Niemcy) – ns – 0
Bieg po biegu:
- 1. (69,43) Dudek, Madsen, Parnicki, Kubera
- 2. (68,71) Lambert, Lebiediew, Woryna, Bloedorn
- 3. (68,46) Holder, Zmarzlik, Doyle, Fricke
- 4. (68,07) Bewley, Kurtz, Lindgren, Jepsen Jensen
- 5. (69,79) Bewley, Zmarzlik, Lambert, Dudek
- 6. (69,99) Kurtz, Fricke, Lebiediew, Parnicki
- 7. (71,09) Doyle, Lindgren, Bloedorn, Madsen
- 8. (70,34) Kubera, Woryna, Holder, Jepsen Jensen
- 9. (69,38) Jepsen Jensen, Dudek, Lebiediew, Doyle
- 10. (69,59) Parnicki, Holder, Lindgren, Lambert
- 11. (68,90) Woryna, Zmarzlik, Madsen, Kurtz
- 12. (68,72) Bewley, Kubera, Bloedorn, Fricke
- 13. (69,45) Kurtz, Bloedorn, Dudek, Holder
- 14. (69,38) Bewley, Doyle, Parnicki, Woelbert (Woryna – t)
- 15. (70,09) Fricke, Lambert, Jepsen Jensen, Madsen
- 16. (69,38) Lindgren, Zmarzlik, Kubera, Lebiediew
- 17. (69,45) Dudek, Woryna, Lindgren, Fricke
- 18. (69,51) Zmarzlik, Bloedorn, Parnicki, Jepsen Jensen
- 19. (69,71) Bewley, Lebiediew, Holder, Madsen
- 20. (69,00) Lambert, Kurtz, Doyle, Kubera
Półfinały:
- 21. (69,86) Woryna, Doyle, Holder, Kurtz
- 22. (69,54) Lambert, Lindgren, Dudek, Kubera
Finał:
- 23. (69,55) Woryna, Bewley, Zmarzlik, Lambert
Sędzia: Paweł Słupski (Polska)
Frekwencja: 7100 widzów (nadkomplet)
NCD: 68,07 sek. – uzyskał Daniel Bewley w biegu 4.
Źródło i wyniki: Sportowe Fakty
Udostępnij w social mediach:








