Brady Kurtz, Max Fricke, Frederik Jakobsen – co łączy tych wszystkich zawodników? Wszyscy oni rywalizowali w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata w kategorii 80cc w 2012 roku. Zawody w Vetlandzie miały jednak innego bohatera. Na najwyższym stopniu podium stanął Sam Jensen.

W sezonie 2021 Duńczyk będzie rywalizować nie tylko w swojej ojczyźnie, ale i w zmaganiach SGB Championship.

Poza triumfem w Vetlandzie, Sam Jensen ma na swoim koncie złoty medal w Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Danii, który wywalczył w 2017 roku. Na swoim macierzystym torze w Holsted pokonał on takich żużlowców jak Andreas Lyager, Jonas Jeppesen czy Patrick Hansen. Pomimo tego triumfu, nasz rozmówca nie znalazł jak dotąd żadnego klubu w Polsce.

Od 2019 roku Sam Jensen startuje jednak w Wielkiej Brytanii, gdzie wystąpił już w kilku meczach ekipy Glasgow Tigers. Duńczyk zastąpił w trakcie sezonu kontuzjowanego Paula Starke’a i wywalczył sobie stałe miejsce w siódemce Tygrysów na kolejny sezon.

Julian Golański (Twój Portal Żużlowy): Na początek naszej rozmowy pragnę zapytać o Twoje cele na sezon 2021. Czy stawiasz sobie takowe?
Sam Jensen: Tak, stawiam sobie cel. W obu krajach moje drużyny kończyły zmagania zaraz za mistrzami. W tym sezonie chciałbym, aby moje zespoły triumfowały w rozgrywkach.

– W trakcie sezonu 2019 dołączyłeś do ekipy Glasgow Tigers. Jak doszło do tego, że zadebiutowałeś w lidze brytyjskiej?
– Już wcześniej myślałem o startach w Wielkiej Brytanii, ale nie wiedziałem, czy jakikolwiek klub się mną interesuje. Wszystko zmieniło się, kiedy Paul Starke doznał kontuzji Glasgow Tigers potrzebowali zastępstwa. Mój świetny przyjaciel, Rasmus Jensen skontaktował mnie z klubem i w następny weekend jechałem już swój pierwszy mecz ligowy w Wielkiej Brytanii.

– Bardzo szybko stałeś się jednym z ulubieńców kibiców. Domyślam się, że decyzja o pozostaniu w Glasgow Tigers nie należała do trudnych?
– Dzięki, ale staram się stąpać twardo po ziemi. Wszystkich staram się traktować tak samo, jak i znaleźć chwilę, aby porozmawiać. Decyzja o pozostaniu w Glasgow nie była trudna. Klub jest wobec mnie jak najbardziej w porządku i wspiera mnie w wielu sprawach. Kibice, jak i mój nowy mechanik ze Szkocji są fantastyczni, więc nie wyobrażam sobie innego miejsca, w którym czułbym się lepiej.

– Czy zastanawiasz się już nad postawieniem kolejnego kroku i startach w SGB Premiership?
– Wierzę, że w tym, lub w następnym sezonie uda mi się znaleźć miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej. To wyższy poziom, a mi zależy na tym, aby iść naprzód. Oczywiście rozglądam się za klubem w Premiership, ale podkreślę jeszcze raz – świetnie czuję się w Glasgow. To bardzo profesjonalny zespół, w którym pracują fantastyczni ludzie. Uważam, że to najlepszy klub na Wyspach.

– W rozmowie z magazynem Speedway Star wyjawiłeś, że pracujesz jako kowal. Zadam może nieco nietypowe pytanie, ale czy ten zawód pomaga Ci w karierze żużlowca?
– To prawda jestem kowalem i czasem okazuje się to przydatne. Kilka razy spawałem ramy, kiedy się zepsuły. W pracy mamy dużo metalu do spawania, więc łatwo mi wychwycić, że w motocyklu coś wymaga korekty.

– Kluby żużlowe z Polski uważnie obserwują zmagania w Danii, gdyż chętnie sięgają po tamtejsze młode talenty. Czy w ostatnim czasie otrzymywałeś jakieś sygnały o zainteresowaniu z naszego kraju?
– Zgadzam się z tym, chociaż ja nie dostałem ostatnio żadnej oferty. Chciałbym kiedyś startować w Polsce. Jednym z powodów, dla którego zacząłem startować w Wielkiej Brytanii, są tamtejsze tory. Dzięki ich różnorodności mogę pracować nad moją techniką jazdy.

– Nie ukrywam, że jestem zaskoczony, iż po Twoim sukcesie w Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Danii w 2017 roku nie dostałeś propozycji od żadnego polskiego klubu…
– Nie dostaję zbyt wielu sygnałów z Polski. Kilka lat temu prowadziłem luźne rozmowy z klubem z Poznania, jednak nic większego z tego nie wyszło. Skupiłem się na startach w Danii, a potem otrzymałem szansę startów w Wielkiej Brytanii. Nie wystąpiłem tam jeszcze w zbyt wielu meczach, jednak mam poczucie, że rozwinąłem się jako żużlowiec. Czekam na rozpoczęcie nowego sezonu i możliwość dalszego doskonalenia mojej techniki jazdy na tamtejszych torach. Kiedy uznam, że jestem gotów na kolejny krok, to na pewno będę chciał podjąć wyzwanie w Polsce.

– Oprócz tytułu najlepszego juniora Danii w 2017 roku, pięć lat wcześniej zostałeś Indywidualnym Mistrzem Świata w kategorii 80cc. Czy któryś z tych sukcesów jest dla Ciebie cenniejszy?
– Triumf w mistrzostwach świata w kategorii 80cc jest dla mnie wielkim osiągnięciem, ale za największy sukces uznaję zwycięstwo w Indywidualnych Mistrzostwach Danii do lat 21 w 2017 roku. To były wymagające zawody, gdzie musiałem walczyć ze świetnymi zawodnikami.

– Czy opowiesz nam coś więcej o tamtym dniu? Pokonałeś takich znanych żużlowców jak Andreas Lyager, czy Patrick Hansen.
– Tego wieczoru wszystko się dla mnie ułożyło jak należy. Zawody odbywały się na moim macierzystym torze w Holsted i wierzyłem, że mogę coś ugrać. Często sięgam pamięcią do tego zwycięstwa i obecnie staram się czuć na torze, tak jak czułem się tego dnia.

– To teraz przejdźmy do drugiego sukcesu – mistrzostwa świata w kategorii 80cc. W 2012 roku rywalizowałeś z takimi żużlowcami jak Max Fricke, Brady Kurtz, czy Frederik Jakobsen. Czy spodziewałeś się, że zrobią oni takie kariery?
– Myślałem wtedy, że wszyscy zawodnicy, którzy jechali w tych mistrzostwach mogą coś osiągnąć w tym sporcie. Nie mogłem sobie jednak wyobrazić, który z nich zostanie świetnym żużlowcem na 500-tkach. To zupełnie inny styl jazdy i każdy rozwija się inaczej. Należy jednak podkreślić, że jeżeli ktoś dobrze sobie radzi na motocyklach 80cc, to bez wątpienia ma predyspozycje, aby osiągnąć wiele później. Czasami czuję, że jestem nieco do tyłu względem tych utalentowanych chłopaków, Maxa Fricke’a, czy Brady’ego Kurtza (śmiech).

– W styczniu świętowałeś 24 urodziny. Zdecydowanie masz jeszcze czas, aby im dorównać…
– Zgadzam się, mam jeszcze czas, aby wskoczyć na ten poziom (śmiech).

– Wspomniałeś o tym, że przyjaźnisz się z Rasmusem Jensenem. W nadchodzącym sezonie będzie razem startować w Glasgow i Holsted.
– Ja i Rasmus zawsze ścigaliśmy się w tym samym klubie. Jest ode mnie nieco starszy i staram się na nim trochę wzorować. Razem rywalizowaliśmy w kategorii 80cc i to on jako pierwszy zaczął startować na 500-tkach. Widzę, jak szybko się rozwija i staje lepszym żużlowcem. Patrzę na jego sukcesy i myślę sobie – Muszę dogonić tego gościa! Czasem toczymy niezłe pojedynki (śmiech). To świetny zawodnik i przyjaźnimy się już od wielu lat. Kiedy Paul Starke doznał kontuzji, to właśnie Rasmus pomógł mi się skontaktować z klubem. Przyjechałem do Szkocji i mogłem zacząć się ścigać.

– W naszym kraju Rasmus Jensen jest liderem Zdunek Wybrzeża Gdańsk. Może tu również zdołałby jakoś pomóc…
– Na ten temat jeszcze nie rozmawialiśmy (śmiech). Może zna odpowiednich ludzi, z którymi będę mógł o tym kiedyś porozmawiać.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: inf. własna

POLECANE

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.