Przerwa międzysezonowa już za nami, jednak każdy moment jest świetną opcją, aby przybliżyć kibicom sylwetki polskich młodzieżowców. W kolejnym odcinku naszej serii w ogniu pytań znalazł się Mateusz Panicz – zawodnik Betard Sparty Wrocław.

Wiktoria Sztuka (twojportalzuzlowy.pl): Na początek pytanie, które jest nieodłącznym elementem tego, abyśmy mogli poznać dalszy etap Twojej żużlowej kariery. Mowa tutaj o początkach przygody z czarnym sportem. Jak wyglądało to w Twoim przypadku?
Mateusz Panicz: Zaczynałem na torze w Bąkowie na pitbike. Stamtąd trener Rafał Dobrucki wziął mnie na Stadion Olimpijski.

– Kiedy i gdzie zdałeś egzamin na licencję „Ż”? Jak wyglądały Twoje przygotowania do tego dnia?
– Licencję „Ż” zdałem 30 maja 2019 roku w Lesznie. Z tego dnia pamiętam tylko tyle, że starałem się być wyluzowany (uśmiech).

– Pamiętasz swój pierwszy debiut w rozgrywkach? Jakie masz wspomnienia z tego dnia?
– Było to w Zielonej Górze, nie szło mi jakoś najgorzej, ale chyba po swoim trzecim biegu wylądowałem w szpitalu, więc nie mogę tego zaliczyć do udanego debiutu. Następnego dnia poszło mi już lepiej i udało się objechać zawody.

– A jak wrażenia związane z debiutem w tej całej ekstraligowej otoczce i czy wierzysz ze wystartujesz w tym roku w meczu?
– Szczerze, to czułem się trochę jak na treningu (śmiech). Fajnie było zobaczyć jak wygląda mecz „od środka” w Ekstralidze. Myślę jednak, że bardzo w tym wszystkim brakuje kibiców i wierzę, że uda się w tym roku w jakimś meczu wystartować.

– Nie da się ukryć, że często mówi się o tym, jak ciężko juniorom zdobyć dofinansowania na sprzęt, który będzie w stanie zagwarantować spore możliwości w jeździe. Pozyskanie sponsorów także nie jest najłatwiejszym zadaniem. Jak zatem poradzić sobie w sytuacji przy ewentualnym braku funduszy czy osób chętnych do pomocy, bądź współpracy?
– Wtedy kluczowe jest wsparcie rodziny i najbliższych, bo nie ukrywajmy, że gdyby nie oni, to ja i wielu z nas nie mogłoby dziś uprawiać speedwaya. Trzeba też walczyć na torze, osiągać dobre wyniki, bo one na pewno w jakimś stopniu przyciągają sponsorów, ale u progu kariery trzeba głównie inwestować swoje fundusze.

– W ubiegłym sezonie występowałeś na drugoligowych torach, reprezentując drużynę z Poznania. Jak oceniłbyś swoje występy w ubiegłorocznych spotkaniach? Było to dla ciebie ciekawe doświadczenie, które pomogło w obyciu się z walką na torze?
– Myślę, że nie były to jakieś dobre występy, lecz na pewno zabrałem stamtąd dużo cennych lekcji i chciałbym to przełożyć na ten rok.

– Jak wyglądały Twoje przygotowania do tegorocznych rozgrywek?
– Ćwiczyłem w domu, wszystko kontrolował trener Mariusz Cieśliński, byliśmy też na paru zgrupowaniach w Świebodzicach. Sprzętowo szykowaliśmy się z tatą oraz panem Robertem Ruszkiewiczem.

– Postawiłeś przed sobą jakieś konkretne cele na ten sezon?
– Konkretnych celów nie mam. Chciałbym być coraz lepszy i zbierać doświadczenie.

źródło: inf. własna

POLECANE

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.