Texom Stal Rzeszów wróciła do żywych po dwóch wygranych spotkaniach z Innpro ROW Rybnik i wyjazdowym z Cellfast Wilkami Krosno. Rzeszowianie wciąż mogą myśleć o fazie play-off, potrzebują jednak punktów i podtrzymania  by myśleć o rywalizacji H.Skrzydlewską Orłem, szczególnie na własnym obiekcie. Obiekcie na którym w sobotnie popołudnie gościła drużyna Arged Malesy Ostrów, która sprowadziła Texom Stal na ziemię wygrywając 52:38.

Ostrowianie podrażnieni niespodziewaną porażką z rewelacją ligi – #OrzechowąOsadą PSŻ Poznań pewnie wygrali dwa ostatnie spotkania. Szczególnie imponujące zwycięstwo osiągnęli w starciu z Innpro ROW Rybnik – 62:28 co dało im awans na szczyt tabeli Metalkas 2. Ekstraligi. W Rzeszowie zapowiadało się więc ciekawe starcie, które jednak nie przyciągnęło tłumów na Hetmańską 69. Nawet pomimo wciąż otwartej walki o punkt bonusowy, przypomnijmy, że Texom Stal przegrała w Ostrowie tylko 47:43.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy, którzy dobrze wyszli spod taśmy. Niestety, na trasie dobrze radzili sobie również goście co potwierdził Chris Holder mijając Marcina Nowaka. P0 4:2 w pierwszym biegu kolejne dwa zakończyły się remisem. O dużym pechu może mówić Wiktor Rafalski, który w starciu juniorów zanotował defekt zaraz po starcie. Gospodarze jednak wciąż minimalnie prowadzili. Na ich nieszczęście na zakończenie pierwszej serii goście wyprowadzili solidny cios pewnie wygrywając 5:1 i wychodząc na minimalne prowadzenie.

Po ostatniej gonitwie przed równaniem było widać, że goście szybko odnaleźli się na szerokim torze w Rzeszowie co mogło zwiastować spore kłopoty gospodarzy. Potwierdziło się to bardzo szybko, bo kolejne dwa biegi padły łupem gości z Ostrowa, która wygrali je w maksymalnym wymiarze budując bezpieczną, dziesięciopunktową zaliczkę. Goście lepiej wychodzili ze startu i prezentowali dobrą prędkość na trasie, czego nie można powiedzieć o zawodnikach Texom Stali. Po dwóch solidnych ciosach na zakończenie serii padł remis, jednak najpewniej tylko dlatego, że rzeszowianie rywalizowali w nim z juniorem przyjezdnych – Gracjanem Szostakiem.

Po długiej przerwie wróciliśmy do rywalizacji w której gospodarze musieli się obudzić, jeśli chcieli myśleć o wygranej w tym spotkaniu. Ta sztuka niestety udała im się jedynie minimalnie w trzeciej serii startów gdzie zmniejszyli przewagę jedynie o dwa „oczka”. Goście nie pozwolili im bowiem odrobić ani jednego punktu w biegach 8. oraz 9. Tam najpierw lepszy od pary gospodarzy okazał się Jakobsen, później Chris Holder. Łupem miejscowych padł jedynie ostatni bieg serii, gdzie Nicki Pedersen uporał się z bardzo szybkim Czugunowem a Jacob Thorsell jadący z rezerwy pokonał Sebastiana Szostaka. To wciąż było za mało a goście nieubłaganie zbliżali się do bariery 45 punktów.

Jeśli gospodarze wcześniej potrzebowali lekkiego ocucenia, teraz potrzebowali natychmiastowej reanimacji. Niestety ona nie nadeszła, gdyż na zamknięcie serii zasadniczej zachowany został status quo i Arged Malesa praktycznie zapewniła sobie zwycięstwo mając na swoim koncie 43 punkty. Teraz jedynie cud zapewniłby zwycięstwo Texom Stali, która już pożegnała się z punktem bonusowym. Wciąż mogła jednak liczyć na dwie podwójne wygrane i meczowy remis, do tego jednak była potrzebna prędkość w motocyklach, którą w ekipie Stali prezentował głównie jeden zawodnik – Nicki Pedersen.

Wszelkie nadzieje na pozytywny wynik w tym spotkaniu szybko rozwiała para Jakobsen-Musielak, która wygrała 4:2 z parą Pieszczek-Nowak i zamknęła rywalizację w tym spotkaniu. Na zakończenie ponownie w takim samym wymiarze wygrała ekipa Arged Malesy, która potwierdziła, że tego dnia była lepsza na Hetmańskiej 69 wygrywając 52:38 kontynuując swoją dobrą passę i zabezpieczając fotel lidera na kolejną kolejkę startów. Texom Stal natomiast musi wrócić do rzeczywistości, po dwóch wygranych ostrowianie sprowadzili ich na ziemie weryfikując zespół Pawła Piskorza.

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.