Kelsey Dugard idzie w ślady swojego ojca – Martina, ale swoimi wynikami nie jest na razie w stanie zbliżyć się w żadnym stopniu do byłego wicemistrza Wielkiej Brytanii. 22-latek przybliża nam nieco swoją osobę i opowiada o planach związanych z żużlem.

Martin Dugard spektakularnych sukcesów na arenach światowych nie odniósł, ale udało mu się wywalczyć chociażby trzy medale Indywidualnych Mistrzostw Wielkiej Brytanii – srebro w 1992 roku oraz brązowe w 2000 i 2001 roku. Dwadzieścia jeden lat temu w Cardiff startując z „dziką kartą” zdołał wygrać turniej rangi Grand Prix przywożąc w finale za swoimi plecami Ryana Sullivana, Marka Lorama i Jasona Lyonsa. Był to trzeci przypadek w historii, gdy zawodnik z jednorazową okazją do startu w SGP wygrywa rundę. W jednodniowych finałach IMŚ najlepszym wynikiem było jedenaste miejsce w 1990 roku na torze w Bradford.

W ślady ojca poszli Connor oraz Kelsey, ale na dzień dzisiejszy jeździ tylko drugi z nich. – Mam dwadzieścia dwa lata i staram się jeździć na jakimś zawodowym poziomie. Na żużlu ścigaliśmy się wraz z moim bratem, który był bardzo dobrym startowcem, ale miał kilka wypadków i zrezygnował już z jazdy – mówi w rozmowie z naszym serwisem Kelsey Dugard.

Młodzi zawodnicy często podkreślają, jak ważne jest dla nich wsparcie ojców, a szczególnie ci, którzy mieli w przeszłości sami styczność z „czarnym sportem” w roli zawodowych jeźdźców – Tata zawsze wspierał mnie finansowo. Gdybym był w potrzebie, zawsze by mnie wspomógł, ale w kwestiach nauczania mnie, jak jeździć i pracy razem… nie funkcjonowało to dobrze i zawsze polegałem na innych ludziach na torze. W tym aspekcie jego priorytety były gdzie indziej.

W ubiegłym roku wielu zawodników ścigających się na co dzień w Wielkiej Brytanii miało przymusowe wolne ze względu na fakt, że rozgrywki ligowe na Wyspach zostały odwołane, a i turniejów poza ligowych było niewiele. Czym zajmował się Dugard? – Pracowałem, tak jak wielu zawodników, którzy musieli rozpocząć pracę na pełen etat. Staraliśmy się także dbać o formę i kondycję, by było wszystko w porządku, bo w momencie, gdy poszedłem do pracy w roli mechanika Lasse Bjerre w 2019 roku, to trochę mi się przytyło. Jeśli sezon w Wielkiej Brytanii powróci, to wracam na tor. Miałem czas, aby zdać sobie sprawę, że to jest to, co chcę robić.

W środowisku żużlowym nie ukrywa się, że taki rok, jak ten ubiegły potrafi zniechęcić do sportu. – Spójrzmy na zawodników, którzy mają pracę od poniedziałku do piątku. Zarabiają stałe pieniądze, nie doznają kontuzji. Myślę, że te czynniki mogą mieć wpływ na brytyjski speedway.

Martin Dugard ścigał się przez kilka lat w rozgrywkach ligowych w Polsce. Dugard zdobywał punkty dla klubów z: Rybnika (1991, 1995), Lublina (1992, 1993) oraz Grudziądza (1996). Jego syn nie ukrywa, że nigdy ofert nie miał, ale nie czuje się też gotów, by spróbować swoich sił w naszym kraju. Pytany, czy często jest porównywany do ojca pod względem sportowym, odpowiada: – Tak, praktycznie wszędzie. Zawsze jest ciężko, kiedy twój tata miał całkiem niezłą karierę. Było mi ciężko, ponieważ zawsze byłem w silnych i wygrywających zespołach, więc zabłysnąć jest trudno. Gdy wydaje mi się, że radzę sobie bardzo dobrze, uzyskuję wysoką średnią, to przychodzi upadek i moja pewność siebie znów spada…

Ojciec Kelseya oprócz wymienionych w pierwszym akapicie sukcesów indywidualnych ma również na swoim koncie chociażby Drużynowych Mistrzostw Świata – w 1992 roku wywalczył z kadrą narodową brąz, a w 2000 – srebro. Czy 22-latek żałuje czasem, że nie udało mu się osiągnąć podobnych sukcesów? – I tak i nie. Od jego czasów wiele się zmieniło. Motocykle są zupełnie inne, inaczej zachowują się też sami zawodnicy. Nie da się porównać tego, co było 30 lat temu z dniem dzisiejszym. Gdybym miał jednak chociaż połowę wszystkich jego sukcesów w swojej karierze, to czuję, że byłoby naprawdę dobrze.

źródło: inf. własna

POLECANE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.