Facundo Albin jest prawdopodobnie najbardziej znanym w Polsce argentyńskim żużlowcem. Teraz w jego ślady idzie Matias Ferreras, który swoich sił próbuje w żużlu amatorskim, gdzie związał się z AKŻ-em Speedway Ostrów.

Matias Ferreras poszedł w ślady swojego ojca, również Matiasa. Senior Ferreras był przed laty czynnym zawodnikiem klubu z Bahía Blanca i jednym z czołowych reprezentantów Argentyny zdobywając medale w krajowym, letnim czempionacie. W 1982 roku Ferreras zgarnął srebrny medal przegrywając jedynie z Austriakiem Walterem Grubmüllerem. Sukces ten powtórzył rok później ulegając Juanowi Carlosowu Curzio, a z kolei w 1984 roku osiągnął główny cel i stanął na najwyższym stopniu podium.

Jego syn nie doczekał się tego, by ujrzeć ojca na torze, o czym opowiada w rozmowie z serwisem twojportalzuzlowy.pl.

Nigdy nie widziałem mojego taty w roli aktywnego zawodnika, bowiem przeszedł na emeryturę, gdy miałem dwa lata

Mattias junior nie ukrywa, że to właśnie tata zaczął pielęgnować w nim miłość do czarnego sportu, zabierając na wszelkiego rodzaju wydarzenia żużlowe. Nie mogło być więc inaczej i również nasz rozmówca zdecydował się na jazdę w lewo. Tyle że dopiero w wieku dwudziestu lat. Dlaczego tak późno?

Tata zabierał mnie na stadion, kiedy jeszcze byłem dzieciakiem. Podobał mi się ten sport, ale tata nie chciał, abym jeździł. Rozumiałem to, tym bardziej że będąc dzieckiem możliwości rozwoju w tym sporcie były u nas małe, a koszta bardzo wysokie. Inne sporty dawały dużo więcej możliwości. U nas speedway jest trudny do uprawiania, bardzo niedostępny, ciężko też zdobyć sprzęt i zaplecze do odbywania treningów. Kiedy dorosłem, to uznałem, że muszę spróbować

W Polsce każdy młody chłopak, który przyjdzie do szkółki żużlowej, dostaje od klubu praktycznie wszystko, co potrzeba do stawiania pierwszych kroków. W przypadku Ferrerasa sprzęt nie był jedyną trudnością.

Kiedy zaczynałem, to nie było toru w moim mieście, więc i nie było możliwości trenowania. Później był owal w Bahia Blanca, ale był on wynajmowany tylko na zawody, bez dostępu np. dla celów treningowych, a jedynie do ścigania

Idolem Ferrerasa za czasów młodzieńczych był trzykrotny medalista Indywidualnych Mistrzostw Argentyny (złoto 1997 oraz brąz 1995, 1996) – Marcel Gerhard. Dlaczego właśnie Szwajcar, który w 1992 roku w Pfarrkirchen zdobył mistrzostwo świata na długim torze?

Kiedy byłem dzieckiem i oglądałem zawody, to lubiłem podziwiać Marcela. Zawsze jest jeden taki zawodnik, którego wybierasz i obserwujesz. Mnie imponował właśnie Gerhard, podobał mi się jego styl jazdy na motocyklu. Być może wpływ na to miał fakt, że był niski i naprawdę świetnie wyglądał na motocyklu. Lubię też oglądać Krzysztofa Kasprzaka, ale moją inspiracją był Tomasz Gollob

Życiowe drogi pokierowały Argentyńczyka do Polski. Trafił do nas z Majorki, gdzie mieszkał przez kilka lat. Później miał epizod w Krakowie, w Warszawie, a obecnie mieszka w Gdańsku. Jak sam przyznaje, cele przeprowadzki do naszego kraju był tak naprawdę jeden.

Zgadza się, chciałem dalej jeździć na żużlu, więc biorąc pod uwagę wiele krajów w Europie, wybrałem Polskę, ponieważ macie wiele stadionów, świetną bazę treningową i opcję zdobycia sprzętu. Hiszpania w tej chwili żużla nie ma i szkoda, bo przecież kochają motocykle – MotoGP, motocross i Flattrack

Mieszkając w Grodzie Kraka, Matias próbował wrócić do jazdy po kilkuletniej przerwie, ale bezskutecznie. Udało się dopiero jakiś czas później, gdy mieszkał już nad morzem. I co więcej, udało mu się nawet znaleźć klub!

Wiele razy prosiłem o możliwość treningu w Krakowie, ale klub zmagał się z dużymi problemami i się nie udało. Kiedyś pojechałem na stadion w Gdańsku, gdzie spotkałem chłopaków z AKŻ Speedway Ostrów. Poprosiłem o możliwość treningów, oni się zgodzili, a za niedługo zaproponowali udział w zawodach i tak się zaczęła moja nowa przygoda

Ferreras ściga się w grupie Platinium, która wśród amatorów przeznaczona jest dla byłych żużlowców. Debiut Argentyńczyka w czeskim Libercu nie był udany, bowiem wywalczył ledwie punkt i zajął dziewiąte miejsce. Odrobinę lepiej było w Gnieźnie, gdzie wywalczył sześć punktów.

Nie miałem i nie pamiętam zbyt wielu treningów. Na zawody jeżdżę, aby uczyć się czegoś nowego, pracować ze sprzętem, który kupiłem w Polsce. Sezon się dla mnie prawdopodobnie skończył, ale fajnie będzie, gdyby udało się jeszcze usiąść na motocyklu w tym roku

– kończy Matias Ferreras.

POLECANE

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.