Fritz Wallner jest zawodnikiem, którego bez wątpienia pamiętają kibice Kolejarza Opole. Austriak występował w barwach opolan przez pięć kolejnych sezonów od 2006 roku. W rozmowie z naszym portalem, wspomina on czas spędzony w Polsce i opowiada o aktualnej sytuacji żużla w Austrii.

Mówiąc Fritz Wallner wielu kibiców speedwaya w Polsce pomyślą od razu o opolskim Kolejarzu, jednak… nie był to pierwszy i jedyny klub Austriaka w naszym kraju. W sezonie 2005 wystąpił on w jednym spotkaniu TŻ-u Łódź. 24 kwietnia młody zawodnik z Austrii został powołany na mecz z drużyną SK Trofimow Równe. Nie był to jednak zbyt udany występ w jego wykonaniu. W czterech startach mający wtedy 19-letni zawodnik wywalczył tylko jeden punkt.

Na początek naszej rozmowy zapytaliśmy austriackiego żużlowca, jak doszło do podpisania przez niego kontraktu w Łodzi. – Miałem znajomego z Polski, który umożliwił mi podpisanie kontraktu z Łodzią. To był mój pierwszy mecz w waszej lidze, więc byłem trochę zdenerwowany. Nie miałem również niezbędnej wiedzy ani doświadczenia, jeśli chodzi o znajomość toru i ustawienie motocykli. Niestety nie dostałem kolejnej szansy od sztabu szkoleniowego, aby pokazać swoje umiejętności w innym meczu – wyjaśnił Fritz Wallner.

Pomimo zwycięstwa drużyny w starciu z ukraińskimi rywalami, był to ostatni występ Austriaka w barwach łódzkiego zespołu. Na szczęście nie był to jego pierwszy i ostatni przystanek w lidze polskiej. W następnym sezonie żużlowiec z Austrii zdobywał już punkty dla Kolejarza Opole. – Łódź nie przedłużyła wtedy ze mną kontraktu i mój dobry, nieżyjący już kolega ś.p. Bogdan Jąder, zaaranżował spotkanie z działaczami z Opola. Zaprosili mnie na trening. Dałem z siebie wszystko i starałem się jeździć tak dobrze, jak tylko mogłem, aby zaimponować sztabowi szkoleniowemu. Oczywiście udało się i trener ś.p. Marian Spychała był ze mnie całkiem zadowolony. Pozwolił mi podpisać kontrakt z Opolem – opowiada 35-latek.

Jak już wspomnieliśmy, Fritz Wallner występował w przynajmniej jednym meczu ligowym opolskiego klubu przez kolejnych pięć lat. Najwięcej meczów dla Kolejarza odjechał on w latach 2006 i 2007, a po raz ostatni przywdział on plastron ekipy ze stolicy polskiej piosenki 1 sierpnia 2010 roku. Pojechał on wtedy w meczu wyjazdowym z Holdikom Ostrovią Ostrów Wielkopolski. – W Opolu czułam się bardzo swojsko i mile widziany. Zyskałem wielu przyjaciół, a trener i działacze byli zadowoleni z moich wyników. Patrząc na to wszystko po tylu latach, oczywiście dostrzegam wiele rzeczy, które mogłem zrobić inaczej, ale zawsze dawałem z siebie wszystko i nigdy się nie poddawałem – zapewnia Indywidualny Mistrz Austrii z 2003 roku.

Wielu dawnych zawodników opolskiego klubu, jak choćby Sean Wilson, wspomina świetną atmosferę, która panowała w zespole ze stolicy polskiej piosenki. Jak widać podobną opinię ma również żużlowiec z Austrii. – Cieszę się, że podpisałem kontrakt z Opolem. Mam stamtąd mnóstwo miłych wspomnień. Poznałem wielu przyjaciół, miałem świetnego trenera, który nauczył mnie wielu rzeczy, a fani byli fantastyczni. Nawet jeśli miałeś gorszy mecz, to oni nadal stali za tobą i okazywali swoje wsparcie – dodał jeden z najbardziej z najbardziej znanych austriackich żużlowców.

Fritz Wallner startował na żużlu aż do 2017 roku. Na koniec swojej zawodniczej kariery Austriak znalazł nawet zatrudnienie w Wielkiej Brytanii, gdzie przez dwa lata zdobywał punkty dla ekipy Scunthorpe Scorpions. Przez wiele lat pozostawał on jednym z najbardziej znanych austriackich żużlowców. Wielu z nas słysząc hasło żużel w Austrii myślało Fritz Wallner lub Manuel Hauzinger. Jak po latach swoją karierę podsumuje sam zainteresowany?

Myślę, że moja kariera miała wiele wzlotów i upadków, ale zawsze walczyłem i jeździłem tak twardo, jak tylko mogłem. Robiłem to nawet gdy moje motocykle nie zawsze umożliwiały mi równorzędną rywalizację. Niestety przez lata miałem też sporo poważnych wypadków, ale myślę, że każdy wypadek sprawiał, że byłem jeszcze bardziej zmotywowany do dalszego ścigania.

W związku z tym musieliśmy również zapytać o największy sukces w opinii austriackiego żużlowca. – Miałem kilka świetnych osiągnięć, których wymienienie prawdopodobnie zajęłoby zbyt dużo czasu, ale myślę, że moim największym osiągnięciem było zostanie najmłodszym Indywidualnym Mistrzem Austrii w wieku zaledwie 17 lat – powiedział Austriak.

Na koniec naszej rozmowy skupiliśmy się nad aktualną sytuacją żużla w kraju Mozarta. W przeciwieństwie do Daniela Gappmaiera, który wierzy że kiedyś możemy doczekać się żużlowego mistrza świata z Austrii, Fritz Wallner uważa, że aktualna sytuacja nie wygląda dobrze, a przyczyną tego jest wewnętrzna rywalizacja pomiędzy promotorami. – Trudno to przyznać, ale niestety żużel w Austrii jest już prawie martwy. Największym problemem w moim kraju jest brak współpracy, zwłaszcza promotorów. Wszyscy pracują przeciwko sobie i na pewno nie wpływa to dobrze na przyszłość tego sportu. Nie sądzę, aby w najbliższej przyszłości mógł pojawić się młody austriacki zawodnik, który wzbudziłby nadzieje i wszedł przebojem na międzynarodową scenę. Znacząco utrudnia to brak wsparcia sponsorów i promotorów – wyjaśnił były żużlowiec klubów z Łodzi i Opola.

Po zakończeniu wywiadu Fritz Wallner sam zwrócił się do kibiców speedwaya. – Pragnę bardzo podziękować, a także pozdrowić wszystkich moim znajomych i fanów, którzy mnie pamiętają.

źródło: inf. własna

POLECANE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.