Dla wielu żużlowców, bogata kariera niekoniecznie musiała oznaczać wiele medali i triumfów. Dobrym tego przykładem jest Michał Szczepaniak, który nie może narzekać na swoją przeszłość na torze.

Michał Szczepaniak, jeden z niewielu ogólnie znanych żużlowców z Ostrowa, to z pewnością jedna z ciekawszych postaci krajowego żużla. Choć na jego koncie nie znajdziemy wielkich triumfów i momentów w blasku fleszy, kariera trwająca prawie dwie dekady robi niemałe wrażenie. Sam były zawodnik w rozmowie z polskizuzel.pl przyznał, że przez te wszystkie lata bywało różnie, ale nie ma sobie wiele do zarzucenia.

Były bardzo dobre sezony, dobre, przeciętne, ale też i słabe. Jak to w życiu i w sporcie bywa. Raz szło lepiej, raz gorzej. Żużel jest tak specyficznym sportem, że czasami można robić dokładnie to samo, raz wychodzi, a innym razem nie

– powiedział Szczepaniak.

Co w tym momencie najważniejsze, koniec kariery sportowej nie był dla doświadczonego jeźdźca końcem świata. Jego życie wygląda bowiem bardzo dobrze i na ten moment ostrowianina nie ciągnie do speedwaya. Niewykluczone jednak, że w przyszłości się to zmieni.

Na początku ciągnęło. Teraz już trochę mniej. Mam co robić. Działam w innej branży. Na brak zajęć nie narzekam. Propozycje ze środowiska żużlowego pojawiały się, ale póki co, je odrzucałem. Kto wie, może kiedyś zatęsknię za żużlem i wrócę do niego. Na ten moment nie jest mi źle bez sportu

– dodał.

Przypomnijmy, że Szczepaniak przez wiele lat ścigał się w klubach ekstraligowych, takich jak Polonia Piła, Włókniarz Częstochowa czy Polonia Bydgoszcz. Nigdy nie udało mu się jednak zdobyć złotego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski.

POLECANE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.