Trener H. Skrzydlewska Orła Łódź skometnował kontrowersję z udziałem Villadsa Nagela

Trener H. Skrzydlewska Orła Łódź odniósł się do kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Villadsa Nagela po meczu z Proenergy Polonią Piła. W materiale opisano przebieg spotkania, upadek Nagela w 14. biegu oraz możliwą korektę wyniku przez władze Ekstraligi.

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź wygrał domowe spotkanie z Proenergy Polonią Piła, choć jeszcze nie może być pewny dwóch punktów. Niebawem ma zapaść decyzja nt. ewentualnej korekty wyniku.

Szkoleniowiec zespołu z Łodzi odniósł się do kontrowersji z udziałaniem Villadsa Nagela.Polonia Piła pozytywnie zaskakuje na początku sezonu. Drużyna, która miała przede wszystkim punktować na własnym torze, już w pierwszym meczu wyjazdowym postawiła ciężkie warunki H. Skrzydlewska Orłowi Łódź. Szkoleniowiec gospodarzy nie ukrywa, ze nie spodziewał się tak trudnego meczu na własnym terenie.

– Na pewno cieszymy się z wygranej, ale myśleliśmy, że będzie łatwiej. Niestety mieliśmy trochę problemów z torem, ale nie będę zrzucał winy na ten aspekt. Wyciągniemy wnioski i postaramy się pojechać jeszcze lepiej w kolejnym domowym spotkaniu. Co na pewno cieszy, wszyscy zawodnicy spisali się na miarę swoich możliwości. Szkoda upadku Villadsa Nagela z czternastej odsłony, ale widać, że drużyna jedzie na równym poziomie. Liczę, że jeszcze niejedną niespodziankę sprawimy w trakcie sezonu – powiedział po spotkaniu Maciej Jąder cytowany przez ekstraliga.pl.

Nie ukrywa on, że w przygotowaniach nie pomogła pogoda. Tor różnił się od tego na treningach, przez co zawodnicy byli pogubieni.

– Byliśmy zaskoczeni startami pilskiej ekipy. Na treningach w naszych szeregach wszyscy byli spasowani i wyglądało to fajnie, a w meczu już tego atrybutu nie było. Cały czas w pewnym stopniu krzyżuje nam plany pogoda. Przez niskie temperatury tor nie schnie tak, jakbyśmy chcieli, ale absolutnie w tym nie szukamy wymówek. Wiemy, co musimy zrobić, co poprawić, żeby było lepiej – stwierdził szkoleniowiec.

O pojedynku ekip z Łodzi i Piły słuch szybko nie zniknie. Wszystko to za sprawą wydarzeń w 14. biegu zawodów. Villads Nagel jadąc na pierwszej pozycji, miał przypieczętować zwycięstwo H. Skrzydlewska Orła, lecz zanotował upadek. Duńczyk nie zamierzał schodzić toru, a w tym czasie goście jechali na podwójnym prowadzeniu. Arbiter postanowił przyznać mu czerwoną kartkę i według regulaminu powinien zaliczyć wynik. Tak się jednak nie stało i zawodnicy ponownie pojawili się pod taśmą.

Powtórka zakończyła się wynikiem 2:4, a spotkanie zakończyło się dwupunktową porażką gości. Władze Ekstraligi jednak zapewne niebawem powinny ogłosić decyzję nt. ewentualnej korekty wyniku. Wtedy to Pilanie zyskaliby 1 punkt. W Łodzi jak na razie się tym nie przejmują.

– Rozmawialiśmy z Villadsem po tej sytuacji z czternastego biegu. W emocjach i przypływie adrenaliny człowiek robi różne rzeczy. Narzekał na zbyt dużą ilość wody wylanej na tor w trakcie kosmetyki, przez co go właśnie na tym drugim łuku obróciło. Dostał czerwoną kartkę, pewnie dostanie także karę finansową i tyle           – powiedział Maciej Jąder.

Źródło: Ekstraliga

Udostępnij w social mediach:
guest

0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.