W sobotę po raz drugi z rzędu finał Mistrzostw Europy w wyścigach na lodzie zagości do Tomaszowa Mazowieckiego. W roli faworytów są tradycyjnie Rosjanie. Czy ktoś powtórzy wyczyn Franza Zorna z 2008? Początek o 18:45.

Tomaszów Mazowiecki – przeszło 60-tysięczne miasto powiatowe w województwie łódzkim położone nad rzeką Pilica. To w nim urodził się i dorastał Bogusław Mec, liceum ogólnokształcące kończył Cezary Pazura pochodzący z pobliskiego Niewiadowa. Tutejsza Arena Lodowa gości panczenistów także w najważniejszych imprezach rangi światowej, a od ubiegłego roku także miejsce rozgrywania Indywidualnych Mistrzostw Europy w wyścigach motocyklowych na lodzie.

Wyścigi motocyklowe na lodzie nie są w Polsce zbyt popularne. Jednak żużlowym kibicom szczerze polecamy wizytę na Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim. Choć te sporty na pozór wydają się być podobne, to zupełnie inne doświadczenia. W żaden sposób nie można ich porównywać do gal lodowych, w których żużlowcy ślizgają się swoimi motocyklami na boiskach do hokeja.

W lodowym speedwayu motocykle są zupełnie inne, a jedynym wspólnym mianownikiem jest brak hamulców. 28-miomilimetrowe kolce pozwalają na rozwijanie szybkości przewyższających te, które osiągają klasyczni żużlowcy. Geometria torów łyżwiarskich wykorzystywanych w zachodniej Europie, co prawda, nie do końca oddaje widowiskowość i możliwości manewrów, jednak jest to znakomita namiastka tego, co możemy zobaczyć w Rosji czy Skandynawii.

Polska po raz trzeci w historii gości Indywidualne Mistrzostwa Europy. W 2008 na torze Błonie (w Sanoku) rosyjską hegemonię przerwał Austriak Franz Zorn pokonując Romana Akimienkę i Fina Anttiego Aakko. W kolejnych latach znów nie było mocnych na Rosjan. Podobnie było przed rokiem w Tomaszowie, kiedy to zwyciężył Dmitrij Solannikow przed Konstantinem Kolenkinem i Nikitą Tołoknowem.

Obsada tegorocznych mistrzostw jest teoretycznie słabsza niż przed rokiem. Drugi, ale i tak bardzo silny, garnitur tradycyjnie nominowali Rosjanie. Do Tomaszowa Mazowieckiego przyjedzie broniący tytułu Solannikow oraz Nikita Bogdanow. Obaj są doświadczonymi zawodnikami startującymi w rosyjskiej Superlidze. Godnym uwagi jest fakt, że Rosyjska Federacja Motocyklowa w tym roku nie zorganizowała, tak jak to miało miejsce w minionych latach, przedsezonowego obozu treningowego dla reprezentacji – Brak mi słów na to. My w Szadrińsku mamy swój lód, dlatego nie martwię się o swoje przygotowanie do sezonu – powiedział dla YouTube’owego kanału ice gladiators Dima Solannikow.

Również Szwedzi nie nominowali swoich najlepszych zawodników. Trzyosobową kadrę stanowią Jimmy Hörnell, Albin Lindblöm oraz rewelacja zeszłorocznego finału – Ove Ledström. Przedstawiciel młodej gwardii isracingu, bo tak ten sport jest nazywany u naszych zamorskich sąsiadów, przyjechał do Polski w roli mechanika Martina Haarahiltunena, a sam postanowił zrobić sobie roczną przerwę od startów. Jego kolega podczas oficjalnego treningu zanotował nieszczęśliwy upadek, w wyniku którego złamał rękę. Po namowach organizatorów, wspierany przez legendarnego Posę Sereniusa mechanik pożyczył zapasowy kombinezon Luki Bauera, kask Stefana Svenssona i na motocyklach Haarahiltunena zajął piąte miejsce w turnieju! Wcześniej, w wyścigu otwarcia zdecydowanie pokonał późniejszego srebrnego medalistę, Kostię Kolenkina.

Swoje najmocniejsze działa wytoczyli natomiast Austriacy. Harald Simon i jedyny nie-rosyjski mistrz Europy –Franz Zorn, mimo że obaj nie należą do najmłodszych wciąż należą co ścisłej europejskiej czołówki. Ogromne doświadczenie zbudowane m.in. startami w lidze rosyjskiej wsparte, w przypadku tego drugiego potężnym sponsorem, pozwalają im wciąż psuć krwi i wygrywać z rywalami, także tymi ze wschodu!

Wczesny termin turnieju z pewnością nie ułatwił zawodnikom planów treningowych. Do nielicznych mających warunki atmosferyczne pozwalające na wyjazd na tor przed zawodami w Tomaszowie Mazowieckim należą Finowie. Atte Suolammi i Max Koivuola mieli możliwość trenowania na zamarzniętym jeziorze u siebie w kraju. Niestety dla tego skandynawskiego kraju, czasy Jarmo Hirvasoi, czy nieco mniej odległe Anttiego Aakko minęły. Ich rodacy aktualnie prezentujący się w lodowej odmianie speedwaya nie prezentują poziomu jak wyżej wymienieni. Możliwość treningów przed mistrzowskim weekendem może im nieco pomóc, jednak walka o czołowe miejsca wydaje się być poza ich zasięgiem.

Na uwagę zasługują także dwaj Niemcy. Hans Weber, który słynie z bardzo odważnej i ambitnej jazdy. Te cechy u Niemca nie zawsze przynoszą pozytywne efekty, bowiem prowadzą one do upadków i utraty cennych punktów. Tak czy inaczej, Eishans jest gwarantem emocji i widowiska. Jego młodszy rodak, startujący z włoską licencją – Luca Bauer uchodził za jedną z większych nadziei na nawiązanie rywalizacji z Rosjanami. Ostatnie lata dla syna byłego medalisty IMŚ – Günthera były jednak niesatysfakcjonujące. Podobnie było 13 grudnia 2020 w Tomaszowie Mazowieckim

W zeszłym roku zdobyłem brązowy medal, ale w Tomaszowie Mazowieckim pojechałem niestety bardzo źle. Jechałem na takim poziomie, jakby to były moje debiutanckie zawody. Często zdarzają mi się słabsze wyścigi, w których spisuję się jak amator, a czasami notuję fantastyczne starty, tak jak w zeszłorocznej edycji Indywidualnych Mistrzostw Europy. Ciężko mi to wytłumaczyć – powiedział w rozmowie z naszym portalem.

Nie sposób pominąć także polskich akcentów. Z holenderską flagą ponownie wystąpi znany w świecie motorspotu Jasper Iwema, którego matka jest Polką. Trzydziestodwulatek sławę zawdzięcza startom w wyścigach drogowych, które porzucił na rzecz wyścigów na lodzie. W minionym sezonie powrócił jednak na asfalt, gdzie ścigał się w eksperymentalnej klasie motocykli z silnikiem elektrycznym.

Drugim, ale najważniejszym polskim akcentem jest Michał Knapp. Jedyny czynny zawodnik startujący w biało-czerwonych barwach przed rokiem zakończył występ na trzynastej pozycji. Jak sam przyznaje, celem na sobotnie zawody jest miejsce w pierwszej dziesiątce. Będzie to niezwykle trudne, ponieważ Polak poza Tomaszowem Mazowieckim w ogóle nie startuje. Tej zimy, podobnie jak kilku innych zawodników, nie miał jeszcze okazji do wyjazdu na lodową taflę. W tym miejscu nie pozostaje nic innego, jak trzymać za Michała kciuki i życzyć spełnienia sportowych marzeń.

Oficjalna lista startowa
1. Nieek Schaap (Holandia)
2. Nikita Bogdanow (MFR)
3. Andrej Diviš (Czechy)
4. Dmitrij Solannikow (MFR)
5. Michał Knapp (Polska)
6. Max Koivula (Finlandia)
7. Franz Zorn (Austria)
8. Hans Weber (Niemcy)
9. Lukáš Hutla (Czechy)
10. Luca Bauer (Niemcy, lic. włoska)
11. Ove Ledström (Szwecja)
12. Jasper Iwema (Holandia)
13. Harald Simon (Austria)
14. Atte Suollami (Finlandia)
15. Albin Lindblöm (Szwecja)
16. Jimmy Hörnell (Szwecja)

POLECANE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.