Wypowiedż trenera BAYERSYSTEM GKM Grudziądz po spotkaniu z Betard Spartą Wrocław
BAYERSYSTEM GKM Grudziądz pokonał na własnym torze BETARD SPARTĘ Wrocław 48:42 i zajął pozycję wicelidera tabeli PGE Ekstraligi. Po meczu wypowiedział się trener grudziądzan, Robert Kościechą.
Za BAYERSYSTEM GKM-em Grudziądz świetny tydzień. Zespół wygrywał zawody juniorskie, a w czwartek wygrał zaległy mecz w Zielonej Górze. Na koniec dołożył zwycięstwo na własnym torze z BETARD SPARTĄ Wrocław co dało im drugie miejsce w tabeli PGE Ekstraligi.
– Jeszcze do mnie nie dotarło, że udało się zwyciężyć z BETARD SPARTĄ. Dla mnie na ten moment to najmocniejszy zespół w lidze. Pokazał to w tych meczach, które jechał. Cieszę się, że udało się wygrać. Mamy bardzo dobry tydzień, w czwartek wygrana w Zielonej Górze, a teraz u siebie z BETARD SPARTĄ, co mnie bardzo cieszy – mówił po meczu Robert Kościecha.
Od meczu w Zielonej Górze doszło do zmian w składzie grudziądzan. Z pozycji juniorskiej występuje Bastian Pedersen i wraz z Kevinem Małkiewiczem zastępują zawodnika z pozycji seniorskiej. Jak dotąd, zdaje to egzamin. – Chłopacy gdzieś tam jeszcze gubią trochę te punkty, ale cieszę się bardzo, że to tak wychodzi. Bastian oraz Maksym, gdzie mówiłem, żeby im dać trochę czasu na naszym torze, odpalają i to bardzo cieszy – przyznał szkoleniowiec grudziądzkiego zespołu.
Jedynym zmartwieniem w talii Roberta Kościechy pozostaje Max Fricke, który nie do końca dobrze wszedł w ten sezon. – Ja zawsze mówię, że po zawodach nie oceniam zawodników. Mogę ich pochwalić, ale na resztę rzeczy przyjdzie pora później – skomentował krótko jazdę Australijczyka.
BAYERSYSTEM GKM Grudziądz kontrolował przebieg spotkania, choć drużynie Piotra Protasiewicza udało się zniwelować straty do dwóch punktów. Końcówka to jednak pokaz mocy gospodarzy.
– Nie przyjechał do nas zespół z pierwszej czy drugiej ligi, tylko naszpikowany zawodnikami z Grand Prix, z czołówką światową. Moim marzeniem było, żeby po pierwszej serii prowadzić czterema punktami i tak było, co mnie bardzo cieszy. Wiedziałem, że prowadząc dziesięcioma punktami, BETARD SPARTA w końcu odpali. Ci zawodnicy potrafią jeździć i dopasować swoje motocykle. Końcówkę jednak udało się przechylić na naszą korzyść – zakończył Robert Kościecha.
Źrodło: Sportowe Fakty
Udostępnij w social mediach:








