22 stycznia 2022

Czy po sezonie 2021 znajdzie się jeszcze ktoś, kto zlekceważy ekipę AC Landshut Devils? Raczej nie. Tezę tę potwierdza Jacek Frątczak, który przyznaje, że podopieczni Sławomira Kryjoma mogą być niezwykle niebezpieczni.

Jeszcze wiosną tego roku mało kto spodziewał się, że drugi niemiecki klub w polskiej lidze będzie w stanie rywalizować z każdym. Działacze AC Landshut Devils zadbali jednak, by ich drużyna jak najszybciej się rozwijała, rywalizując o najwyższe cele. Skończyło się na awansie do eWinner 1. Ligi, gdzie też z pewnością nie będą chłopcem do bicia. Duży potencjał w drużynie Sławomira Kryjoma dostrzega Jacek Frątczak.

Mam wrażenie, że wielu obserwatorów podchodzi do beniaminka z dużym szacunkiem. Słychać sporo głosów, że będą groźni i sobie poradzą. Jeśli chodzi o mnie, to jest podobnie. Też czuję, że Niemcy mogą spokojnie utrzymać się w eWinner 1. Lidze. Łatwo im w przyszłym roku nie będzie, ale drużyna jest ambitna i ciekawa. Ma także ważny argument w postaci atutu własnego toru. Poza tym klub jest naprawdę dobrze prowadzony. Jest tam wszystko, żeby wykonać plan minimum, a później stawiać następne kroki

– powiedział ekspert w rozmowie z portalem polskizuzel.pl.

Choć zespół z Landshut jest regularnie przez wszystkich chwalony, ich bardzo wysoka pozycja w tabeli będzie jednak swego rodzaju zaskoczeniem. Rywale są bowiem potwornie mocni.

Sufitem będzie pierwsza czwórka. Gdyby oni dojechali do półfinałów, to uznałbym ich za rewelację rozgrywek bez względu na to, co wydarzy się na innych torach. Bardziej realny jest oczywiście scenariusz, że skończą na miejscach 5 – 6

– dodał Frątczak.

Jak wiadomo, na sezon 2022 ekipa diabłów złożyła naprawdę solidny skład. Co ciekawe, według byłego menadżera Falubazu Zielona Góra czy Apatora Toruń, to nie Mads Hansen może być najjaśniejszym punktem niemieckiego teamu.

Jeśli chodzi o wady, to brakuje mi jeszcze jednego wyrazistego lidera. W tej roli z pewnością wystąpią Kai Huckenbeck i Dimitri Bergé, ale mam wątpliwości co do Martina Smolinskiego, który wprawdzie był świetny w 2. Lidze Żużlowej, ale teraz czeka go zupełnie inne wyzwanie. Moim zdaniem jest najmniej stabilny z tej trójki, a swoje pewnie robią także kontuzje. Uważam, że pierwsza liga będzie dla niego bardzo wymagająca. Nie jestem także wielkim fanem Madsa Hansena. Trudno mi sobie wyobrazić, że on będzie fundamentem tej drużyny, choć życzę mu jak najlepiej. Wymagania w stosunku do jego osoby będą duże, a mam wątpliwości, czy to już jego czas, by im sprostać

– zakończył.

POLECANE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.