Żużel na Słowenii chyli się ku upadkowi. Sytuacja w tym kraju jest coraz gorsza i niewykluczone, że za kilka lat podzielą oni los kilku innych nacji. W jakimś stopniu pocieszeniem dla tamtejszego środowiska jest fakt, że w Ljubljanie jest chłopak z papierami na duże międzynarodowe sukcesy.

O sytuacji słoweńskiego żużla pisaliśmy już w grudniu. W tej chwili tamtejszy speedway tak naprawdę opiera się na jednym zawodniku i mowa tu oczywiście o Mateju Žagarze, który od kilku sezonów ściga się w elitarnym gronie FIM Speedway Grand Prix. Koledzy z reprezentacji pozostają w jego cieniu, a sukcesy Matica Ivačiča czy Nicka Škorji do spektakularnych nie należą i w ojczyźnie raczej przechodzą bez większego echa.

Nadzieją na to, by w przyszłości o słoweńskim żużlu było głośno na całym świecie jest młodziutki Anže Grmek. Siedemnastoletni zawodnik pochodzi z małej wioski nieopodal Ljubljany i uczęszcza do liceum ekonomicznego. Swoją przygodę ze sportami motorowymi rozpoczynał on w wieku dziewięciu lat od ścigania na motocrossie, ale jakiś czas temu przesiadł się na żużlówkę i jak przyznaje – teraz to jego pasja i życie.

Już od pierwszych treningów mówiło się, że Słoweńcy mają chłopaka, w którym drzemie ogromny potencjał. Oczywiście bardzo szybko okrzyknięto go, jako następcę Žagara. Wielu zastanawiało się, czy takie słowa nie są rzucane na wiatr, ale Grmek swój potencjał potwierdził w krajowych mistrzostwach. Dla nastolatka były to tak naprawdę pierwsze poważne zawody w karierze. Cudów nikt nie oczekiwał, ale zawodnik pokazał, że faktycznie drzemią w nim spore możliwości.

Anže Grmek wywalczył dziesięć punktów (2,1,2,2,3) i zakwalifikował się do wyścigu barażowego. W nim poległ dwójce bardziej doświadczonych rywali, wobec czego został ostatecznie sklasyfikowany na piątej pozycji. Gospodarze ustalili jednak, że zdobycze medalowe i wpisy do historii czempionatu przyznane zostaną krajowym zawodnikom. W związku z tym nie sklasyfikowano Michaela Paco Castagny (1. miejsce) oraz Daniela Gappmaiera (4. miejsce), a to oznaczało, że złoty medal po osiemnastu latach dominacji Mateja Žagara tym razem trafi na konto Matica Ivačiča, wicemistrzem kraju został Nick Škorja, a Grmek został brązowym medalistą Indywidualnych Mistrzostw Słowenii. – To dla mnie wielki sukces, ponieważ dzięki temu wiemy, że jesteśmy na naprawdę dobrej drodze. Oczywiście wciąż czeka mnie wiele pracy i wysiłku, aby stawać się coraz lepszym sportowcem – mówił żużlowiec na temat tych zawodów.

Utalentowany słoweński jeździec zanotował w ubiegłym roku jeszcze kilka dobrych występów. Zajął m.in. czwarte miejsce w 2. rundzie Indywidualnych Mistrzostw Czech do lat 21, czy wywalczył dziewięć punktów w turnieju Speedway Friendship Cup na Słowacji. Grmek zdaje sobie sprawę z tego, że w ojczyźnie wiązane są z nim spore nadzieje. Pytany, czy pojawia się w związku z tym presja, odpowiada: – Może trochę, ale kiedy jestem na torze, zapominam o wszystkim i po prostu cieszę się jazdą. Poza tym ja również mam wobec siebie wysokie oczekiwania.

Anže Grmek nie ukrywa, że jedno z jego marzeń dotyczy Polski, a konkretniej znalezienia w naszym kraju klubu, który pozwoli mu wskoczyć na kolejny poziom żużlowej kariery. Młodzieżowiec zdaje sobie jednak sprawę, że na razie musi nabyć więcej doświadczenia, bo stawia pierwsze kroki w świecie żużla. Niemniej menedżerowie powinni zapisać sobie nazwisko tego jeźdźca w swoich klubowych kajecikach i przyglądać się jego je

POLECANE

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.